Alterantywne źródło:
Anunnaki
Artykuły
Darmowa Emergia
ekonomia
Energia
FEMA
Filmy
finanse
Globalne medytacje
GMO
historia
Inne
Jackowski Krzysztof
Janusz Korwin Mikke
Jerzy Buzek
Jezus Chrystus
Kabała
Kalendarz Majów
Kometa (Nibiru)
Kredyt Społeczny
Kręgi w zbożu i 2012
kryzys gospodarczy
Książki o roku 2012
Linki
Marcel Messing
Medytacja
NASA
Nauka
Nibiru
NWO
polityka
Projekt Cheops
Proroctwa
PROUT
Przebiegunowanie
Przepowiednie
religia
Rok 2012
Rozwój świadomości
Szczepionki
Świńska Grypa
Tesla Nikola
Transformacja DNA
UFO
Unia Europejska
Video
Web Bot
WHO
Wiadomości
Wieści z wody
Zdrowie
Loading
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty
Zwierciadło Kozyriewa - wspaniały rosyjski wynalazek
Zobaczycie unikalne doświadczenia ze zwierciadłami prowadzone przez rosyjskich uczonych. Czy zwierciadła mogą stać się bramą do przeżyć duchowych i mistycznych, do podróży w przeszłość lub przyszłość?
Alterantywne źródło:
Czytaj więcej...!
Alterantywne źródło:
Zdrowie na własne życzenie - Fundacja Biosłone
Fundacja Biosłone jest niezależną od firm farmaceutycznych organizacją pozarządową o charakterze antymedycznym. Podstawową działalnością fundacji jest szerzenie niemedycznej wiedzy o zdrowiu, czyli o tym, jak dożyć późnych lat starości w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej bez jakichkolwiek leków. Są bez wątpienia przyjemniejsze cele, na które można wydać pieniądze. No i zdrowsze.
Publikacje Biosłone obalają mit lansowany przez propagandę medyczną, że trucie ludzi lekami może wywołać inne skutki, niż zatrucie lekami, a w perspektywie degradację społeczeństwa.
http://bioslone.pl
Czytaj więcej...!
Publikacje Biosłone obalają mit lansowany przez propagandę medyczną, że trucie ludzi lekami może wywołać inne skutki, niż zatrucie lekami, a w perspektywie degradację społeczeństwa.
http://bioslone.pl
Czytaj więcej...!
Wywiad z Michael Cremo - Ukryta historia rasy ludzkiej
Czy ludzkość istnieje od milionów lat? Jeśli jesteś przekonany, że nie, to możesz się grubo mylić. Wiele twardych dowodów wskazuje na to, że jest inaczej. Wiele wykopaliska z różnych stron świata świadczy o tym, że rasa ludzka może istnieć nawet od dziesiątek milionów lat.
Czytaj więcej...!
Czytaj więcej...!
Klaus Dona - ukryta historia ludzkości
Klaus Dona poświęcił wiele lat na podróże, podczas których dokumentował znaleziska, których oficjalna nauka nie potrafiła (czyt. nie chciała) wytłumaczyć. Piramidy, starożytne miasta zalane przez ocean, czaszki o nieludzkiej budowie, ogromne szkielety ludzkie, kryształowe czaszki, rzeźby i przedmioty, zawierające informacje, których nie powinny zawierać, mapy Antarktyki pod lodem i Antlantydy — fizyczne dowody na to, że ludzkość zaledwie uchyliła rąbka tajemnicy związanej z naszym dziedzictwem. Strona Klausa Dona:
http://www.unsolved-mysteries.info/
Czytaj więcej...!
http://www.unsolved-mysteries.info/
Czytaj więcej...!
Elektryczny model kosmosu - naukowa i światopoglądowa rewolucja
Elektryczny model kosmosu (określany także jako plazmo-kosmologia[2]) – niestandardowy model kosmologiczny, którego głównym postulatem jest, że dynamika zjonizowanego gazu (plazmy) gra istotną rolę we wszechświecie[2][3][4]. Teoria ta została zaproponowana przez Ralpha Juergensa[potrzebne źródło] w ramach koncepcji związanych z elektrycznym Słońcem i rozwijana obecnie m.in. przez pracującego w Niemczech węgierskiego fizyka László Körtvélyessya, australijskiego fizyka Wallace Thornhilla, Dona Scotta, Anthony'ego Peratta i Erica Lernera.
Elektryczny model kosmosu nie jest uznawany za zgodny z obserwacjami przez większość naukowców. Większość kosmologów i astrofizyków stoi na stanowisku, że ciała astronomiczne i struktury we wszechświecie można opisać przede wszystkim za pomocą grawitacji, Ogólnej teorii względności Einsteina i mechaniki kwantowej, oraz że wyjaśniają one początki i ewolucję wszechświata.
Niektóre główne koncepcje dotyczące kosmologii plazmy przypisuje się Hannesowi Alfvénowi, który dostał w 1970 Nagrodę Nobla za swoją pracę nad magnetohydrodynamiką (MHD)[5]. Potem Alfvén zaproponował, aby wykorzystać skalowalność plazmy aby ekstrapolować rezultaty otrzymane w laboratorium i obserwacji, przeskalowane o wiele rzędów wielkości aż do największych obserwowalnych obiektów we wszechświecie (patrz: ramka[1]).
Na początku XX wieku norweski naukowiec Kristian Birkeland przeprowadził wiele eksperymentów i badań nad elektrycznością. Jest autorem zaakceptowanej dziś powszechnie teorii elektrycznej natury zorzy polarnej. Eksperymenty laboratoryjne skłoniły go do wysnucia hipotezy m.in. o elektrycznej naturze Słońca, komet i pierścieni planetarnych[6].
W początku lat pięćdziesiątych, Fermi i Chandrasekhar stworzyli hipotezę o zakrzywieniu ramion galaktyk spiralnych wskutek działania pola magnetycznego[potrzebne źródło]. W latach sześćdziesiątych Hannes Alfven postawił tezę, że zjawiska elektromagnetyczne są podstawowym mechanizmem zjawisk fizycznych w kosmosie odgrywając większą rolę niż grawitacja[potrzebne źródło] (Peratt, Lerner). Obecnie model plazmo-kosmologii zakłada, że cały Wszechświat wypełniają strumienie energii, które w postaci prądu elektrycznego przenoszone są w strumieniach plazmy[potrzebne źródło].
Termin Elektryczny model kosmosu jest czasami używany jako synonim kosmologii plazmy[2], którą określa się ewolucję plazmy we wszechświecie[4][7].
W przeciwieństwie do elektrycznego modelu kosmosu, fizyka plazmy jest akceptowana, jako mająca zastosowanie w opisie wielu zjawisk astrofizycznych. Uważa się, że większość materii we wszechświecie jest zjonizowana lub występuje w postaci plazmy[8], która to plazma może wytwarzać pola magnetyczne.
Hannes Alfvén w latach 1960 do 1980 zasugerował, że plazma pełni bardzo istotną funkcję we wszechświecie. Twierdził również, że siły elektromagnetyczne oddziałują ma międzyplanetarne i międzygwiezdne cząstki naładowane znacznie silniej niż grawitacja[9].
Alfvén teoretyzował, że prądy Birkelanda (oznaczające tutaj prądy w kosmicznej plazmie, które płyną równolegle do linii pola magnetycznego) są odpowiedzialne za powstawanie wielu włóknistych struktur. W niego galaktyczne pole magnetyczne oraz powiązane z nimi powłoki prądowe, o przybliżonym natężeniu 1017 do 1019 amperów mogą powodować koncentrowanie się obłoków międzygwiezdnych i mogą nawet stanowić główny mechanizm skupiania, inicjując formowanie się gwiazd[10]. Wg obecnej standardowej wiedzy pole magnetyczne utrudnia kolaps, a wielkoskalowe prądy Birkelanda nie zostały zaobserwowane. Przewiduje się również, że długość skali neutralności ładunków jest znacznie mniejsza od skali kosmologicznej[11].
Model Alfvéna-Kleina
W latach 60-tych wprowadzona została teoria plazmowej kosmologii, której autorami byli Hannes Alfvén, Oskar Klein oraz Carl-Gunne Fälthammar[12][13]. Szczególnie dużą rolę odegrała w niej książka Alfvéna z 1966 Worlds-Antiworlds[14]. W 1971 Klein poszerzył zawarte w niej propozycje i rozwinął tak zwany "model Kleina-Alfvéna"[15]. W modelu tym wszechświat zbudowany jest z takiej samej ilości materii i antymaterii, rozdzielonymi granicami wyznaczonymi przez kosmiczne pola elektromagnetyczne, uformowane przez plazmową warstwę podwójną, będącą cienkim regionem dwóch powłok ładunków elektrycznych o przeciwnym znaku. Interakcje pomiędzy tymi oddzielonymi strefami wytwarzałyby promieniowanie, a ono z kolei wytwarzałoby plazmę. Alfvén wprowadził termin ambiplazma dla plazmy złożonej z materii i antymaterii, a warstwy podwójne byłyby zbudowane właśnie z niej. Wg Alfvéna taka ambiplazma byłaby względnie trwałym tworem, jeżeli komponenty nie byłyby zbyt rozgrzane lub zbyt rozrzedzone, aby się wzajemnie szybko zanihilować. Warstwy podwójne zapewniałyby odpychanie się chmur przeciwnego rodzaju, tworząc jeszcze większy region materii i antymaterii. Idea ambiplazmy rozwinęła się potem w ideę ciężkiej ambiplazmy (protony i antyprotony) oraz lekkiej (elektrony - pozytrony)[14].
Model kosmologiczny Alfvéna-Kleina został zaproponowany jako częściowe wytłumaczenie asymetrii barionowej we wszechświecie, począwszy od początkowego założenia o całkowitej symetrii pomiędzy materią i antymaterią. Wg Alfvéna i Kleina, ambiplazma w naturalny sposób tworzy osobne grupy materii i antymaterii, które rozszerzają się, w miarę, jak następuje anihilacja materii i antymaterii w warstwach podwójnych na ich granicach. Doszli do wniosku, że musimy po prostu być w jednej z grup, w której jest akurat więcej barionów niż antybarionów, co wyjaśniałoby asymetrię. Pakiety lub bąble materii lub antymaterii rozszerzałyby się z powodu anihilacji na ich granicach, co wg Alfvéna może być możliwym wyjaśnieniem obserwowanej ekspansji wszechświata, która byłaby zaledwie tymczasowym etapem znacznie dłuższego procesu. Alfvén postulował, że wszechświat istniał zawsze[16][17], powołując się przy tym na zasadę przyczynowości. Odrzucał modele creatio ex nihilo, takie jak Wielki Wybuch, jako ukrytą formę Kreacjonizmu[18][19]. Zasugerował również, że eksplozja warstwy podwójnej może być wytłumaczeniem dla takich zjawisk jak promieniowanie kosmiczne[20], rozbłyski rentgena oraz rozbłyski gamma[21].
W roku 1993 kosmolog teoretyk Jim Peebles skrytykował model Kleina (1971) oraz książkę Alfvéna Wolrds-Antiworlds, pisząc, że "nie ma możliwości, aby wyniki były zgodne z jednorodnością mikrofalowym promieniowaniem tła i tłem rentgenowskim"[22]. W swojej książce stwierdził również, że model Alfvéna nie przewiduje prawa Hubble'a, pierwotnej nukleosyntezy lub istnienia mikrofalowego promieniowania tła. Dalszą trudnością modelu ambiplazmy jest anihilacja, która powinna wytwarzać wysokoenergetyczne fotony, których nie zarejestrowano w przewidzianej ilości. Chociaż istnieje możliwość, że lokalny bąbel materii jest po prostu większy od widzialnego wszechświata, to nie sposób tego zweryfikować.
Galaktyki i kwazary
Winston H. Bostick przeprowadzał w latach 1950 eksperymenty z odparowywaniem przewodów tytanowych, przepuszczając przez nie prąd o natężeniu 10000 amperów, co zamieniało je w plazmę. "Było to pierwsze wytworzenie w laboratorium spiralnych struktur z oddziałujących ze sobą plazmoidów, oraz odnotowanie uderzającego ich podobieństwa do galaktycznych odpowiedników."[23]. Bostick stwierdził, że skalowalność plazmy zastosowana do tych eksperymentów pokazuje, że galaktyki powstają z plazmy będącej pod wpływem pola magnetycznego[24][25][26].
Spostrzeżenia te zostały potwierdzone na drodze symulacji komputerowej przez Anthony'ego Peratta w latach 1980, gdzie również otrzymano kształty podobne do galaktyk[27], przy czym ich krzywa rotacji pokrywała się z obserwowaną, bez potrzeby wprowadzania ciemnej materii[28]. Jedna z symulacji pokazywała przekrój przez dwa włókna plazmy złączające się w skurczu zeta. Włókna były początkowo oddalone od siebie o 300,000 lat świetlnych i przenosiły prąd Birkelanda o natężeniu 1018 amperów[29][30]. Inne symulacje pokazały dżety wyrzucane z centralnej części obłoku materii, odtwarzające zachowanie kwazarów i aktywnych galaktyk, bez potrzeby wprowadzania supermasywnych czarnych dziur, wymaganych w modelu bazującym na grawitacji. Wydłużony czas symulacji pokazał również: "tranzyt podwójnych radiogalaktyk w radiokwazary a potem w galaktyki nieaktywne radiowo QSO. Następnym ogniwem były galaktyki osobliwe i galaktyki Seyferta, które kończyły jako galaktyki spiralne."[7]. Płaskie krzywe rotacji galaktyk, które skłoniły fizyków do wprowadzenia ciemnej materii występowały w sposób naturalny w galaktykach modelowanych elektromagnetyzmem[29].
Uzupełnieniem symulacji przeprowadzonych przez Peratta jest model analityczny mechaniki plazmowej kwazarów, autorstwa Erica Lernera[31]. Zaprzecza on standardowemu modelowi kwazarów, wg którego są one zasilane przez supermasywne czarne dziury. Skupiacz gęstej plazmy (ang. DPF), urządzenie wykorzystujące do koncentrowania mocy tą samą zasadę, jaką zaproponował Lerner dla kwazarów, jest jedną z możliwych dróg do otrzymania kontrolowanej fuzji nuklearnej na Ziemi.
Dalszy rozwój
Podczas gdy elektryczny model kosmosu jest odrzucany przez większość astronomów i fizyków, paru badaczy plazmy kontynuuje propagowanie oraz rozwijanie związanych z nim idei, publikując głównie w czasopiśmie Transactions on Plasma Science, należącym do IEEE[32]. Dodatkowo w roku 1991 Eric J. Lerner, niezależny badacz plazmy i fuzji nuklearnej, napisał popularno-naukową książkę wstawiającą się za kosmologią plazmy: The Big Bang Never Happened[29].
Linki zewnętrzne
Przypisy
1: 1,0 1,1 Hannes Alfvén, "On hierarchical cosmology" (1983) Astrophysics and Space Science (ISSN 0004-640X), vol. 89, no. 2, January 1983, p. 313-324.
2: 2,0 2,1 2,2 Anthony L. Peratt. Plasma Cosmology. „Sky & Telescope”, Luty 1992. [dostęp 26 Maj 2012].
3 Zostało to tak opisane w lutym 1992 w Sky & Telescope ("Plasma Cosmology"), oraz przez Anthony'ego Peratta w latach 1980-tych, który określił to jako "niestandardowy obraz". Model Lambda-CDM wielkiego wybuchu jest zwykle określany jako "konkordacyjny", "standardowy model" or "standardowy paradygmat" kosmologii tutaj, i tutaj.
4 4,0 4,1 Alfven, Hannes O. G., "Cosmology in the plasma universe - an introductory exposition", IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. 18, Feb. 1990, p. 5-10.
5 Helge S. Kragh, Cosmology and Controversy: The Historical Development of Two Theories of the Universe, 1996 Princeton University Press, 488 pages, ISBN 0-691-00546-X (pp.482-483)
6 K. Rypdal i T. Brundtland. The Birkeland Terrella Experiments and their Importance for the Modern Synergy of Laboratory and Space Plasma Physics. „J. PHYS IV FRANCE”. C4-113, 7-1997. Department of Physics, University of Troms0, 9037 Troms0, Norway.
7: 7,0 7,1 A. Peratt. Evolution of the Plasma Universe: II. The Formation of Systems of Galaxies. „IEEE Trans. on Plasma Science”. PS-14, s. 763–778, 1986.
8 Zdzisław Celiński "Plazma" Warszawa PWN 1980 Biblioteka Problemów t. 260 ISBN 83-01-01125-4
9 H. Alfvén and C.-G. Falthammar, Cosmic electrodynamics (2nd edition, Clarendon press, Oxford, 1963). "Podstawowy powód, dla którego zjawiska elektromagnetyczne są tak ważne dla fizyki kosmosu jest istnienie gwiezdnych pól magnetycznych, które wpływają na ruch kosmicznych naładowanych cząstek ... Natężenie międzyplanetarnego pola magnetycznego jest rzędu 10-4 gausów (10 nanotesli), co daje [współczynnik siły magnetycznej do grawitacyjnej] ≈ 107. To pokazuje ogromną wagę międzyplanetarnych i międzygwiezdnych pól magnetycznych, w porównaniu z grawitacją - tak długo, dopuki materia jest zjonizowana." (s.2-3)
do góry ↑ Alfvén, H.; Carlqvist, P., "Interstellar clouds and the formation of stars" Astrophysics and Space Science, vol. 55, no. 2, May 1978, p. 487-509.
10 Siegel, E. R.; Fry, J. N.. Can Electric Charges and Currents Survive in an Inhomogeneous Universe?. „arXiv”, wrzesień 2006.
11 H. Alfvén, O. Klein. Matter-Antimatter Annihilation and Cosmology. „Arkiv Fysik”. 23, s. 187–194, 1963.
12 H. Alfvén i C.-G. Falthammar: Cosmic electrodynamics. Oxford: Clarendon Press, 1963.
13: 14,0 14,1 H. Alfvén: Worlds-antiworlds: antimatter in cosmology. Freeman, 1966.
14 O. Klein, "Arguments concerning relativity and cosmology," Science 171 (1971), 339
15 Hannes Alfvén, "Has the Universe an Origin" (1988) Trita-EPP, 1988, 07, s. 6.
16 Anthony L. Peratt, "Introduction to Plasma Astrophysics and Cosmology" (1995) Astrophysics and Space Science, w. 227, s. 3-11: "issues now a hundred years old were debated including plasma cosmology's traditional refusal to claim any knowledge about an 'origin' of the universe (e.g., Alfvén, 1988)"
17 Alfvén, Hannes, "Cosmology: Myth or Science?" (1992) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. 20, no. 6, s. 590-600
18 Alfvén, H.. Cosmology - Myth or science?. „Journal of Astrophysics and Astronomy”. 5, s. 79–98, marzec 1984. doi:10.1007/BF02714974. Bibcode: 1984JApA....5...79A.
19 Hannes Alfvén, Cosmic plasma. Taylor & Francis US, 1981,IV.10.3.2, p.109. "Double layers may also produce extremely high energies. This is known to take place in solar flares, where they generate solar cosmic rays up to 109 to 1010 eV."
20 Alfvén, H., "Double layers and circuits in astrophysics", (1986) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. PS-14, Dec. 1986, p. 779-793. Based on the NASA sponsored conference "Double Layers in Astrophysics" (1986)
21 P. J. E. Peebles, Principles of Physical Cosmology, (1993) Princeton University Press, p. 207, ISBN 978-0-691-07428-3
22 A. Peratt. Evolution of the plasma universe. I - Double radio galaxies, quasars, and extragalactic jets. „IEEE Trans. on Plasma Science”. PS-14, s. 639–660, 1986.
23 William L. Laurence, "Physicist 'Creates' Universe in a Test Tube; Atom Gun Produces Galaxies and Gives Clues to Creation Cosmos 'Created' in a Test Tube", The New York Times, Wednesday, December 12, 1956, similar here
24 "Physicists Depict New Concepts Of Universe and Its Basic Laws", The New York Times, Sunday, February 3, 1957
25 Bostick, W. H., "What laboratory-produced plasma structures can contribute to the understanding of cosmic structures both large and small" (1986) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. PS-14, Dec. 1986, s. 703-717
26 AL Peratt, J Green and D Nielson. Evolution of Colliding Plasmas. „Physical Review Letters”. 44, s. 1767–1770, 20 czerwca 1980. doi:10.1103/PhysRevLett.44.1767. Bibcode: 1980PhRvL..44.1767P.
27 Anthony Peratt: Barred Spiral Galaxies.
28 29,0 29,1 29,2 E. J. Lerner: The Big Bang Never Happened. New York and Toronto: Random House, 1991.
29 AL Peratt and J Green. On the Evolution of Interacting, Magnetized, Galactic Plasmas. „Astrophysics and Space Science”. 91, s. 19–33, 1983. doi:10.1007/BF00650210. Bibcode: 1983Ap&SS..91...19P.
30 E.J. Lerner. Magnetic Self‑Compression in Laboratory Plasma, Quasars and Radio Galaxies. „Laser and Particle Beams”. 4 part 2, s. 193‑222, 1986. doi:10.1017/S0263034600001750. Bibcode: 1986LPB.....4..193L.
31 (See IEEE Transactions on Plasma Science, issues in 1986, 1989, 1990, 1992, 2000, 2003, and 2007)
źródło: Wikipedia Czytaj więcej...!
Elektryczny model kosmosu nie jest uznawany za zgodny z obserwacjami przez większość naukowców. Większość kosmologów i astrofizyków stoi na stanowisku, że ciała astronomiczne i struktury we wszechświecie można opisać przede wszystkim za pomocą grawitacji, Ogólnej teorii względności Einsteina i mechaniki kwantowej, oraz że wyjaśniają one początki i ewolucję wszechświata.
Niektóre główne koncepcje dotyczące kosmologii plazmy przypisuje się Hannesowi Alfvénowi, który dostał w 1970 Nagrodę Nobla za swoją pracę nad magnetohydrodynamiką (MHD)[5]. Potem Alfvén zaproponował, aby wykorzystać skalowalność plazmy aby ekstrapolować rezultaty otrzymane w laboratorium i obserwacji, przeskalowane o wiele rzędów wielkości aż do największych obserwowalnych obiektów we wszechświecie (patrz: ramka[1]).
Na początku XX wieku norweski naukowiec Kristian Birkeland przeprowadził wiele eksperymentów i badań nad elektrycznością. Jest autorem zaakceptowanej dziś powszechnie teorii elektrycznej natury zorzy polarnej. Eksperymenty laboratoryjne skłoniły go do wysnucia hipotezy m.in. o elektrycznej naturze Słońca, komet i pierścieni planetarnych[6].
W początku lat pięćdziesiątych, Fermi i Chandrasekhar stworzyli hipotezę o zakrzywieniu ramion galaktyk spiralnych wskutek działania pola magnetycznego[potrzebne źródło]. W latach sześćdziesiątych Hannes Alfven postawił tezę, że zjawiska elektromagnetyczne są podstawowym mechanizmem zjawisk fizycznych w kosmosie odgrywając większą rolę niż grawitacja[potrzebne źródło] (Peratt, Lerner). Obecnie model plazmo-kosmologii zakłada, że cały Wszechświat wypełniają strumienie energii, które w postaci prądu elektrycznego przenoszone są w strumieniach plazmy[potrzebne źródło].
Termin Elektryczny model kosmosu jest czasami używany jako synonim kosmologii plazmy[2], którą określa się ewolucję plazmy we wszechświecie[4][7].
W przeciwieństwie do elektrycznego modelu kosmosu, fizyka plazmy jest akceptowana, jako mająca zastosowanie w opisie wielu zjawisk astrofizycznych. Uważa się, że większość materii we wszechświecie jest zjonizowana lub występuje w postaci plazmy[8], która to plazma może wytwarzać pola magnetyczne.
Hannes Alfvén w latach 1960 do 1980 zasugerował, że plazma pełni bardzo istotną funkcję we wszechświecie. Twierdził również, że siły elektromagnetyczne oddziałują ma międzyplanetarne i międzygwiezdne cząstki naładowane znacznie silniej niż grawitacja[9].
Alfvén teoretyzował, że prądy Birkelanda (oznaczające tutaj prądy w kosmicznej plazmie, które płyną równolegle do linii pola magnetycznego) są odpowiedzialne za powstawanie wielu włóknistych struktur. W niego galaktyczne pole magnetyczne oraz powiązane z nimi powłoki prądowe, o przybliżonym natężeniu 1017 do 1019 amperów mogą powodować koncentrowanie się obłoków międzygwiezdnych i mogą nawet stanowić główny mechanizm skupiania, inicjując formowanie się gwiazd[10]. Wg obecnej standardowej wiedzy pole magnetyczne utrudnia kolaps, a wielkoskalowe prądy Birkelanda nie zostały zaobserwowane. Przewiduje się również, że długość skali neutralności ładunków jest znacznie mniejsza od skali kosmologicznej[11].
Model Alfvéna-Kleina
W latach 60-tych wprowadzona została teoria plazmowej kosmologii, której autorami byli Hannes Alfvén, Oskar Klein oraz Carl-Gunne Fälthammar[12][13]. Szczególnie dużą rolę odegrała w niej książka Alfvéna z 1966 Worlds-Antiworlds[14]. W 1971 Klein poszerzył zawarte w niej propozycje i rozwinął tak zwany "model Kleina-Alfvéna"[15]. W modelu tym wszechświat zbudowany jest z takiej samej ilości materii i antymaterii, rozdzielonymi granicami wyznaczonymi przez kosmiczne pola elektromagnetyczne, uformowane przez plazmową warstwę podwójną, będącą cienkim regionem dwóch powłok ładunków elektrycznych o przeciwnym znaku. Interakcje pomiędzy tymi oddzielonymi strefami wytwarzałyby promieniowanie, a ono z kolei wytwarzałoby plazmę. Alfvén wprowadził termin ambiplazma dla plazmy złożonej z materii i antymaterii, a warstwy podwójne byłyby zbudowane właśnie z niej. Wg Alfvéna taka ambiplazma byłaby względnie trwałym tworem, jeżeli komponenty nie byłyby zbyt rozgrzane lub zbyt rozrzedzone, aby się wzajemnie szybko zanihilować. Warstwy podwójne zapewniałyby odpychanie się chmur przeciwnego rodzaju, tworząc jeszcze większy region materii i antymaterii. Idea ambiplazmy rozwinęła się potem w ideę ciężkiej ambiplazmy (protony i antyprotony) oraz lekkiej (elektrony - pozytrony)[14].
Model kosmologiczny Alfvéna-Kleina został zaproponowany jako częściowe wytłumaczenie asymetrii barionowej we wszechświecie, począwszy od początkowego założenia o całkowitej symetrii pomiędzy materią i antymaterią. Wg Alfvéna i Kleina, ambiplazma w naturalny sposób tworzy osobne grupy materii i antymaterii, które rozszerzają się, w miarę, jak następuje anihilacja materii i antymaterii w warstwach podwójnych na ich granicach. Doszli do wniosku, że musimy po prostu być w jednej z grup, w której jest akurat więcej barionów niż antybarionów, co wyjaśniałoby asymetrię. Pakiety lub bąble materii lub antymaterii rozszerzałyby się z powodu anihilacji na ich granicach, co wg Alfvéna może być możliwym wyjaśnieniem obserwowanej ekspansji wszechświata, która byłaby zaledwie tymczasowym etapem znacznie dłuższego procesu. Alfvén postulował, że wszechświat istniał zawsze[16][17], powołując się przy tym na zasadę przyczynowości. Odrzucał modele creatio ex nihilo, takie jak Wielki Wybuch, jako ukrytą formę Kreacjonizmu[18][19]. Zasugerował również, że eksplozja warstwy podwójnej może być wytłumaczeniem dla takich zjawisk jak promieniowanie kosmiczne[20], rozbłyski rentgena oraz rozbłyski gamma[21].
W roku 1993 kosmolog teoretyk Jim Peebles skrytykował model Kleina (1971) oraz książkę Alfvéna Wolrds-Antiworlds, pisząc, że "nie ma możliwości, aby wyniki były zgodne z jednorodnością mikrofalowym promieniowaniem tła i tłem rentgenowskim"[22]. W swojej książce stwierdził również, że model Alfvéna nie przewiduje prawa Hubble'a, pierwotnej nukleosyntezy lub istnienia mikrofalowego promieniowania tła. Dalszą trudnością modelu ambiplazmy jest anihilacja, która powinna wytwarzać wysokoenergetyczne fotony, których nie zarejestrowano w przewidzianej ilości. Chociaż istnieje możliwość, że lokalny bąbel materii jest po prostu większy od widzialnego wszechświata, to nie sposób tego zweryfikować.
Galaktyki i kwazary
Winston H. Bostick przeprowadzał w latach 1950 eksperymenty z odparowywaniem przewodów tytanowych, przepuszczając przez nie prąd o natężeniu 10000 amperów, co zamieniało je w plazmę. "Było to pierwsze wytworzenie w laboratorium spiralnych struktur z oddziałujących ze sobą plazmoidów, oraz odnotowanie uderzającego ich podobieństwa do galaktycznych odpowiedników."[23]. Bostick stwierdził, że skalowalność plazmy zastosowana do tych eksperymentów pokazuje, że galaktyki powstają z plazmy będącej pod wpływem pola magnetycznego[24][25][26].
Spostrzeżenia te zostały potwierdzone na drodze symulacji komputerowej przez Anthony'ego Peratta w latach 1980, gdzie również otrzymano kształty podobne do galaktyk[27], przy czym ich krzywa rotacji pokrywała się z obserwowaną, bez potrzeby wprowadzania ciemnej materii[28]. Jedna z symulacji pokazywała przekrój przez dwa włókna plazmy złączające się w skurczu zeta. Włókna były początkowo oddalone od siebie o 300,000 lat świetlnych i przenosiły prąd Birkelanda o natężeniu 1018 amperów[29][30]. Inne symulacje pokazały dżety wyrzucane z centralnej części obłoku materii, odtwarzające zachowanie kwazarów i aktywnych galaktyk, bez potrzeby wprowadzania supermasywnych czarnych dziur, wymaganych w modelu bazującym na grawitacji. Wydłużony czas symulacji pokazał również: "tranzyt podwójnych radiogalaktyk w radiokwazary a potem w galaktyki nieaktywne radiowo QSO. Następnym ogniwem były galaktyki osobliwe i galaktyki Seyferta, które kończyły jako galaktyki spiralne."[7]. Płaskie krzywe rotacji galaktyk, które skłoniły fizyków do wprowadzenia ciemnej materii występowały w sposób naturalny w galaktykach modelowanych elektromagnetyzmem[29].
Uzupełnieniem symulacji przeprowadzonych przez Peratta jest model analityczny mechaniki plazmowej kwazarów, autorstwa Erica Lernera[31]. Zaprzecza on standardowemu modelowi kwazarów, wg którego są one zasilane przez supermasywne czarne dziury. Skupiacz gęstej plazmy (ang. DPF), urządzenie wykorzystujące do koncentrowania mocy tą samą zasadę, jaką zaproponował Lerner dla kwazarów, jest jedną z możliwych dróg do otrzymania kontrolowanej fuzji nuklearnej na Ziemi.
Dalszy rozwój
Podczas gdy elektryczny model kosmosu jest odrzucany przez większość astronomów i fizyków, paru badaczy plazmy kontynuuje propagowanie oraz rozwijanie związanych z nim idei, publikując głównie w czasopiśmie Transactions on Plasma Science, należącym do IEEE[32]. Dodatkowo w roku 1991 Eric J. Lerner, niezależny badacz plazmy i fuzji nuklearnej, napisał popularno-naukową książkę wstawiającą się za kosmologią plazmy: The Big Bang Never Happened[29].
Linki zewnętrzne
- Electric Universe theory (ang.)
- The Electric Sky - Donald E. Scott (ang.)
- "Anatomy of a Galaxy in Evolution" (ang.)
- Plasma Universe website (Strona Anthony Peratta) (ang.)
Przypisy
1: 1,0 1,1 Hannes Alfvén, "On hierarchical cosmology" (1983) Astrophysics and Space Science (ISSN 0004-640X), vol. 89, no. 2, January 1983, p. 313-324.
2: 2,0 2,1 2,2 Anthony L. Peratt. Plasma Cosmology. „Sky & Telescope”, Luty 1992. [dostęp 26 Maj 2012].
3 Zostało to tak opisane w lutym 1992 w Sky & Telescope ("Plasma Cosmology"), oraz przez Anthony'ego Peratta w latach 1980-tych, który określił to jako "niestandardowy obraz". Model Lambda-CDM wielkiego wybuchu jest zwykle określany jako "konkordacyjny", "standardowy model" or "standardowy paradygmat" kosmologii tutaj, i tutaj.
4 4,0 4,1 Alfven, Hannes O. G., "Cosmology in the plasma universe - an introductory exposition", IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. 18, Feb. 1990, p. 5-10.
5 Helge S. Kragh, Cosmology and Controversy: The Historical Development of Two Theories of the Universe, 1996 Princeton University Press, 488 pages, ISBN 0-691-00546-X (pp.482-483)
6 K. Rypdal i T. Brundtland. The Birkeland Terrella Experiments and their Importance for the Modern Synergy of Laboratory and Space Plasma Physics. „J. PHYS IV FRANCE”. C4-113, 7-1997. Department of Physics, University of Troms0, 9037 Troms0, Norway.
7: 7,0 7,1 A. Peratt. Evolution of the Plasma Universe: II. The Formation of Systems of Galaxies. „IEEE Trans. on Plasma Science”. PS-14, s. 763–778, 1986.
8 Zdzisław Celiński "Plazma" Warszawa PWN 1980 Biblioteka Problemów t. 260 ISBN 83-01-01125-4
9 H. Alfvén and C.-G. Falthammar, Cosmic electrodynamics (2nd edition, Clarendon press, Oxford, 1963). "Podstawowy powód, dla którego zjawiska elektromagnetyczne są tak ważne dla fizyki kosmosu jest istnienie gwiezdnych pól magnetycznych, które wpływają na ruch kosmicznych naładowanych cząstek ... Natężenie międzyplanetarnego pola magnetycznego jest rzędu 10-4 gausów (10 nanotesli), co daje [współczynnik siły magnetycznej do grawitacyjnej] ≈ 107. To pokazuje ogromną wagę międzyplanetarnych i międzygwiezdnych pól magnetycznych, w porównaniu z grawitacją - tak długo, dopuki materia jest zjonizowana." (s.2-3)
do góry ↑ Alfvén, H.; Carlqvist, P., "Interstellar clouds and the formation of stars" Astrophysics and Space Science, vol. 55, no. 2, May 1978, p. 487-509.
10 Siegel, E. R.; Fry, J. N.. Can Electric Charges and Currents Survive in an Inhomogeneous Universe?. „arXiv”, wrzesień 2006.
11 H. Alfvén, O. Klein. Matter-Antimatter Annihilation and Cosmology. „Arkiv Fysik”. 23, s. 187–194, 1963.
12 H. Alfvén i C.-G. Falthammar: Cosmic electrodynamics. Oxford: Clarendon Press, 1963.
13: 14,0 14,1 H. Alfvén: Worlds-antiworlds: antimatter in cosmology. Freeman, 1966.
14 O. Klein, "Arguments concerning relativity and cosmology," Science 171 (1971), 339
15 Hannes Alfvén, "Has the Universe an Origin" (1988) Trita-EPP, 1988, 07, s. 6.
16 Anthony L. Peratt, "Introduction to Plasma Astrophysics and Cosmology" (1995) Astrophysics and Space Science, w. 227, s. 3-11: "issues now a hundred years old were debated including plasma cosmology's traditional refusal to claim any knowledge about an 'origin' of the universe (e.g., Alfvén, 1988)"
17 Alfvén, Hannes, "Cosmology: Myth or Science?" (1992) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. 20, no. 6, s. 590-600
18 Alfvén, H.. Cosmology - Myth or science?. „Journal of Astrophysics and Astronomy”. 5, s. 79–98, marzec 1984. doi:10.1007/BF02714974. Bibcode: 1984JApA....5...79A.
19 Hannes Alfvén, Cosmic plasma. Taylor & Francis US, 1981,IV.10.3.2, p.109. "Double layers may also produce extremely high energies. This is known to take place in solar flares, where they generate solar cosmic rays up to 109 to 1010 eV."
20 Alfvén, H., "Double layers and circuits in astrophysics", (1986) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. PS-14, Dec. 1986, p. 779-793. Based on the NASA sponsored conference "Double Layers in Astrophysics" (1986)
21 P. J. E. Peebles, Principles of Physical Cosmology, (1993) Princeton University Press, p. 207, ISBN 978-0-691-07428-3
22 A. Peratt. Evolution of the plasma universe. I - Double radio galaxies, quasars, and extragalactic jets. „IEEE Trans. on Plasma Science”. PS-14, s. 639–660, 1986.
23 William L. Laurence, "Physicist 'Creates' Universe in a Test Tube; Atom Gun Produces Galaxies and Gives Clues to Creation Cosmos 'Created' in a Test Tube", The New York Times, Wednesday, December 12, 1956, similar here
24 "Physicists Depict New Concepts Of Universe and Its Basic Laws", The New York Times, Sunday, February 3, 1957
25 Bostick, W. H., "What laboratory-produced plasma structures can contribute to the understanding of cosmic structures both large and small" (1986) IEEE Transactions on Plasma Science (ISSN 0093-3813), vol. PS-14, Dec. 1986, s. 703-717
26 AL Peratt, J Green and D Nielson. Evolution of Colliding Plasmas. „Physical Review Letters”. 44, s. 1767–1770, 20 czerwca 1980. doi:10.1103/PhysRevLett.44.1767. Bibcode: 1980PhRvL..44.1767P.
27 Anthony Peratt: Barred Spiral Galaxies.
28 29,0 29,1 29,2 E. J. Lerner: The Big Bang Never Happened. New York and Toronto: Random House, 1991.
29 AL Peratt and J Green. On the Evolution of Interacting, Magnetized, Galactic Plasmas. „Astrophysics and Space Science”. 91, s. 19–33, 1983. doi:10.1007/BF00650210. Bibcode: 1983Ap&SS..91...19P.
30 E.J. Lerner. Magnetic Self‑Compression in Laboratory Plasma, Quasars and Radio Galaxies. „Laser and Particle Beams”. 4 part 2, s. 193‑222, 1986. doi:10.1017/S0263034600001750. Bibcode: 1986LPB.....4..193L.
31 (See IEEE Transactions on Plasma Science, issues in 1986, 1989, 1990, 1992, 2000, 2003, and 2007)
źródło: Wikipedia Czytaj więcej...!
Bóg, a nauka
Pewien niewierzący profesor filozofii, stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!"Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło."
Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
zatytułowaną "Bóg, a nauka" w roku 1921. Czytaj więcej...!
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!"Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło."
Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
zatytułowaną "Bóg, a nauka" w roku 1921. Czytaj więcej...!
"Woda - wielka tajemnica"
Film "Woda. Wielka Tajemnica" składa się z wypowiedzi wybitnych naukowców i badaczy z Rosji (m.in. Korotkov), Japonii (Emoto), Kazachstanu, Szwajcarii, Izraela, USA, Anglii, Austrii, Argentyny, Chin i Tybetu, którzy przedstawiają wyniki swoich badań i doświadczeń z wodą. Większość badaczy twierdzi, że woda posiada właściwości, które wykraczają daleko poza nasze zwykłe codzienne wyobrażenia...dzięki wodzie możemy dostrzec fakt, że nasze myśli wywierają wpływ na otaczającą nas rzeczywistość.Dr Quantum - Wizyta w Płaskolandii
Żyjemy w trzech wymiarach. Czy jest więcej wymiarów, lecz my zachowujemy się jak ten mały "płaszczak" żyjący w rzeczywistości dwuwymiarowej?
Dr Quantum - Wizyta w Płaskolandii PL
Czytaj więcej...!
Dr Quantum - Wizyta w Płaskolandii PL
Czytaj więcej...!
Nassim Haramein - "Przekroczyć horyznont zdarzeń" cz. II
Druga część wykładu Nassima Harameina nosi tytuł "Od Makro do Mikro, Jednolite pole"
Rozpoczynając od meksykańskich piramid i "czworościanu w kuli" poprzez "równowagę wektorową" Buckminster Fullera Nassim pokazuje w jaki sposob doszedł do swego odkrycia geometrii Struktury Próżni i w jaki sposób łączy się ona z wirującą dynamiką czasoprzestrzeni, która odpowiada za kosmiczne cykle.
Dlaczego jednak "geometria próżni" pasuje do "Kwiatu Życia" wypalonego 10 tys. lat temu na ścianie świątyni Ozyrysa w Abydos? Dlaczego pasuje ona do niektórych "kręgów" pozostawionych przez kogoś w zbożu? No i znów powraca pytanie - czy faktycznie żyjemy w czarnej dziurze?
Czytaj więcej...!
Rozpoczynając od meksykańskich piramid i "czworościanu w kuli" poprzez "równowagę wektorową" Buckminster Fullera Nassim pokazuje w jaki sposob doszedł do swego odkrycia geometrii Struktury Próżni i w jaki sposób łączy się ona z wirującą dynamiką czasoprzestrzeni, która odpowiada za kosmiczne cykle.
Dlaczego jednak "geometria próżni" pasuje do "Kwiatu Życia" wypalonego 10 tys. lat temu na ścianie świątyni Ozyrysa w Abydos? Dlaczego pasuje ona do niektórych "kręgów" pozostawionych przez kogoś w zbożu? No i znów powraca pytanie - czy faktycznie żyjemy w czarnej dziurze?
Nassim Haramein - "Przekroczyć horyznont zdarzeń" cz. I
Pionierska praca naukowa Nassima Harameina - rezultat ponad 20 lat badań na polu różnych dziedzin takich jak: fizyka, fizyka kwantowa, kosmologia, biologia. Tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z teoriami i pracami Nasima Harameina, zdradzę tylko, że w tematach które porusza, w znakomity sposób łączy fizykę z ezoteryką, znalazło się w nich miejsce dla czarnych dziur, piktogramów, podróży w czasie i właśnie energii i właściwości brył. Wszytko to przedstawione jest w sposób przystępny i nierzadko dowcipny. Wychodzi on poza naukowe dogmaty, przełamuje beton utartych schematów i rzuca zupełnie nowe światło na owe znane/nieznane struktury rzeczywistości.
Czytaj więcej...!
Zagadkowy wybuch energii na planecie Wenus - 27/28 grudnia 2011
W dniach 27/28 grudnia 2011 amerykańska sonda SOHO, badając Słońce, zarejestrowała niesamowity obraz eksplozji na planecie Wenus. Eksplozja była bliźniaczo podobna do tych, które zdarzają się na Słońcu. Skąd wzięła się taka energia na planecie? Nie wiadomo i pewnie naukowcom nieprędko przyjdzie rozwiązać tą zagadkę. Znów widać jak mało wiemy o Świecie, w którym żyjemy.
Wybuch na Wenus
Czytaj więcej...!
Wywiad z Nassim'em Haramein'em - fizyczna rewolucja
Wywiad z Nassimem Harameinem przeprowadzony po otrzymaniu przez niego prestiżowej nagrody za najlepszy referat (podczas 9th International Conference CASYS'09 na University of Liège, Belgium).
Praca jego wyznacza nowy paradygmat w fizyce kwantowej, w którym jądro atomu traktuje się jako mini czarną dziurę.
Czytaj więcej...!
Praca jego wyznacza nowy paradygmat w fizyce kwantowej, w którym jądro atomu traktuje się jako mini czarną dziurę.
Zagadkowe Słońce
Film opowiada o zbliżaniu się jednego z najbardziej silnych cykli słonecznych w historii Ziemi który jest przewidziany na lata 2010/2012.
Autorem badań jest fizyk David Hathaway z Marshall Space Flight Center w Huntsville w stanie Alabama (USA). Czy przepowiednie dotyczące 21.12.2012 roku są przesadzone ? - ...czy może spekulacje dotyczące tej daty są jednak uzasadnione?
Czytaj więcej...!
Czytaj więcej...!
Archeologiczne przykrywki: "Policja Umysłów" i "Wielkie Kłamstwo"
Za każdym razem, gdy utrzymujesz, że spiski istnieją, szczególnie na polu zajmowanym przez naukę, zaczynasz stąpać po cienkim lodzie. Mamy zwyczaj być bardzo sceptycznymi w stosunku do teorii spiskowych - o ile nie dotyczą mafii albo islamskich radykałów. Jednakowoż dowody są przytłaczające i ironiczne jest to, że wiele z nich jest doskonale widocznych. Dobrą wiadomością jest to, że jej uczestnicy (gracze) są wiadomi (znani). Ich plan gry, a nawet ich taktyka "ruchu za ruch" są oczywiste, gdy tylko nauczysz się je dostrzegać. Aczkolwiek, wśród wszechobecnej zasłony dymnej propagandy i dezinformacji, nie jest łatwe odkrycie właściwych przyczyn celów oraz motywów. Wygodnie byłoby wskazać jednostki dezinformujące, oraz bezczelnych kłamców, jak Richard Nixon, niestety jest to problem bardziej skomplikowany.
Złe wiadomości: spisek jest ogólnoświatowy i wiele grup jest nim żywotnie zainteresowanych. Pobieżne badania wskazują podejrzanych - naukowców z teoretycznym toporem do cięcia oponentów, dążących do utrzymania swoich karier i status quo. Ich modus operandi stanowi "Wielkie Kłamstwo" - im większe i bardziej widocznie opublikowane, tym lepiej. Ich argumenty polegają na przywoływaniu swoich akademickich referencji, oraz przypuszczeniu, że nikt nie ma prawa podawać w wątpliwość ich autorytatywnych oświadczeń:
1). Nie ma żadnej tajemnicy kto zbudował Wielką Piramidę oraz jakie były metody jej zbudowania, oraz że Sfinks nie posiada żadnych oznak erozji;
2). Nie było ludzi w Ameryce wcześniej niż przed dwudziestoma tysiącami lat temu;
3). Pierwsze cywilizacje datuje się nie dalej niż sześć tysięcy lat temu;
4). Nie ma udokumentowanych anomalii, niewyjaśnionych lub zagadkowych danych, które można by wziąć pod uwagę;
5). Nie ma zaginionych ani niepoliczonych jeszcze cywilizacji.
Ataki osobiste: dyskusja o wieku Piramid i Sfinksa
W 1993 roku, amerykańska stacja telewizyjna NBC wyemitowała program "Tajemnice Sfinksa", w którym zaprezentowała geologiczne dowody świadczące o tym, że Sfinks jest przynajmniej dwa razy starszy (ma ok. 9,000 lat) niż twierdzą egiptolodzy. Zasłynęło to jako "kontrowersja erozji wodnej". Badanie politykierstwa, które stosują egiptolodzy do podkopania tego twierdzenia jest nad wyraz pouczające. Egiptolog - samouk, John Anthony West, wywołał zainteresowanie sprawą erozji wodnej u geologa, Dr Roberta Schocha. Udali się oni do Egiptu, rozpoczynając intensywne badania na miejscu. Po wnikliwej analizie Sfinksa (z pierwszej ręki), geolog zaczął podzielać pierwotną konkluzję Westa i obaj ogłosili swoje wyniki. Dr Zahi Hawass, szef Najwyższej Rady Starożytności, nie marnował czasu, rozpoczynając publiczną krytykę obu mężczyzn. Znany egiptolog, dr Mark Lehner, uważany za czołowego eksperta w dziedzinie Sfinksa na świecie, przyłączył się do ataku. Oskarżył Westa i Schocha o bycie ignorantami i nieczułymi ludźmi (sic?). To były kuriozalne oskarżenia, stawiające sprawę na nieprofesjonalnym poziomie, umieszczające ją na płaszczyźnie osobistej. Nie odniósł się w ogóle do faktów w żadnej z omawianych kwestii, co stanowi bardzo nienaukowe podejście. Musimy jednak pamiętać, że jest to standardowa taktyka dyskredytująca tych, którzy odważyli się podważać przyjęte teorie. Przesunięcie centrum uwagi z dala od problemu i "personalizacja" debaty stanowi bardzo skuteczną strategię - i jest bardzo często wykorzystywana przez polityków, niepewnych swego stanowiska. Hawass i Lehner powołali się przy tym na swoją nietykalność i uznany autorytet (choć można by założyć, że to raczej geolog będzie miał większą wiedzę w tym zakresie). W niedługim czasie, Schoch, Lehner i Hawass zostali zaproszeni do debaty przez Amerykańskie Stowarzyszenie Promocji Nauki (AAAS). West został pominięty w zaproszeniu, nie posiadał bowiem wymaganych referencji. Wynika to z wątpliwego założenia przytaczanego przez naukowców: tylko dyplomowani naukowcy mogą praktykować naukę. Dwa filtry zapętliły niedyplomowanych, niezależnych badaczy: 1. referencje i 2. równe postrzeganie. Nie jest zaś możliwe osiągnięcie drugiej opcji, nie mając spełnionej tej pierwszej. Nauka jest metodą, której każdy może się nauczyć i stosować. Nie jest wymagany dyplom do obserwowania, zapisywania faktów oraz krytycznego myślenia o nich, zwłaszcza w nietechnicznych naukach społecznych. W wolnym i otwartym społeczeństwie nauka powinna być uprawiana demokratycznie. Niezależnie od tego, co potrafił, West został pominięty. Elementy dyskusji zostały omówione ze wszystkich stron, nic jednak nie rozstrzygnięto. Przypomina to kontrowersje dotyczące tego, kiedy i jak zbudowano piramidy. Dochodzimy do problemu "Wielkiego Kłamstwa" i tego, jak był awansowany naprawdę przez pokolenia przed Bogiem i wszystkimi ludźmi. Spór o to, w jaki sposób Wielka Piramida została skonstruowana, jest jednym z przykładów. Mogłoby to być bardzo łatwe rozwiązanie, gdyby tylko tradycyjni egiptolodzy chcieli rozwiązać ten spór. Prosty test, zaprojektowany i zbudowany przez bezstronnych inżynierów - mógłby obalić lub udowodnić od dawna kwestionowaną teorię - że Wielką Piramidę zbudowano 2,500 lat p.n.e. przy użyciu prymitywnych narzędzi i metod. Dlaczego nie może to zostać zrobione? Odpowiedź jest tak oczywista, że wydaje się niemożliwa: oni wiedzą (tradycyjni archeolodzy i egiptologowie - przyp. Yaji), że ich teoria jest podrobiona. Czyż bowiem wyśmienicie wyedukowany naukowiec naprawdę może wierzyć, że 2,3 miliona tony kamieni, niektóre bloki kamienne ważące 70 ton, mogłyby być przetransportowane i podniesione za pomocą prymitywnych metod? Wydaje się nieprawdopodobne, że nie mają skrupułów okłamywać społeczeństwo, pisać podręczniki i bronić tej teorii, przeciw alternatywnym teoriom. Aczkolwiek, wypada zaznaczyć, że nie zgadzają się poddać swoich tez badaniom i analizom, ani udowodnić, iż ich teorie są prawdziwe. Uważamy, że na każdym naukowcu spoczywa ciężar udowodnienia swych tez, jednakże społeczni naukowcy, podejmujący takie roszczenia, nigdy nie wytrzymali takiego rodzaju analizy. Z tego względu jesteśmy zmuszeni podejrzewać spisek. Żadnej innej dyscyplinie naukowej nie uszłoby na sucho naginanie naukowych zasad. Egiptolodzy za każdym razem ośmieszali alternatywne teorie za pomocą podstępnej nauki. Nadszedł czas, kiedy to my nalegamy, żeby i oni udowodnili swoje propozycje. Z jakich powodów naukowcy staraliby się ukryć prawdę i unikali testowania jakiejkolwiek z ich hipotez? Ich motywacja jest również oczywista. Gdyby mogło być udowodnione, że Egipcjanie nie zbudowali Wielkiej Piramidy 2,500 p.n.e., używając prymitywnych metod, albo że Sfinks powstał 9 tysięcy lat przed Chrystusem, posypałby się cały ich karciany domek. Ortodoksyjne rozumienie ewolucji kulturowej opiera się na chronologicznym założeniu, iż cywilizacja rozpoczęła się w Sumerze, nie wcześniej jak sześć tysięcy lat temu. Teoria ta nie pozwala istnieć żadnej zaawansowanej cywilizacji przed tym okresem. Nie ma miejsca na dyskusje. Archeologia i historia tracą swoje znaczenie bez ustalonych dat jako punktów odniesienia. Od czasu, gdy teoria "ewolucji kulturowej" została powiązana z ogólną teorią ewolucji Darwina, w grę wchodzi jeszcze więcej. Czy to wyjaśnia, dlaczego tym faktom, nieprawidłowościom i zagadkom się zaprzecza, zataja i/lub ignoruje? Tak, wyjaśnia. Nauki biologiczne oparte są na darwinizmie.
Taktyka Nacisku: Kamienie Ica z Peru
Przejdźmy teraz do innej, odmiennej sprawy. W 1996 roku, dr Javier Cabrera otrzymał kamień jako podarunek od biednego rolnika w swym rodzinnym Ica w Peru. Na kamieniu wyryta była ryba, która niewiele mówiła przeciętnemu mieszkańcowi wioski, ale miała ogromne znaczenie dla wyedukowanego dr Cabrery. Rozpoznał w niej dawno wymarły gatunek. Pobudziło to jego ciekawość. Zakupił więcej kamieni od rolnika, który stwierdził, że zbierał je niedaleko rzeki, po przejściu powodzi. Dr Cabrera gromadził coraz więcej kamieni, a wieści o ich istnieniu i możliwość importu, dotarły do społeczności archeologów. Wkrótce lekarz zgromadził tysiące "Kamieni z Ica". Wyrafinowane rzeźby były zarówno fascynujące jak i zagadkowe. Ktoś wyrzeźbił ludzi walczących z dinozaurami, ludzi trzymających teleskopy, oraz osoby wykonujące operacje za pomocą narzędzi chirurgicznych. Zawierały również rysunki zaginionych kontynentów.
Kilka kamieni zostało wysłane do Niemiec, gdzie poddano je badaniom. Wyryte na nich akwaforty zostały datowane na bardzo daleką przeszłość. Wszyscy jednak wiemy, że ludzie nie żyli w tym samym czasie, co dinozaury; Homo Sapiens zaś istnieje jedynie od około stu tysięcy lat. BBC straciło wiatr w żaglach i storpedowało produkcję filmu dokumentalnego traktującego o Kamieniach z Ica. Wywołało to w mediach burzę kontrowersji. Archeolodzy skrytykowali rząd Peru za zbyt swobodne egzekwowanie starożytnego prawa (nie to stanowiło jednak prawdziwy problem). Nacisk był kierowany na urzędników państwowych.
Rolnik, który sprzedawał kamienie Cabrerze został aresztowany, przyznał się do znalezienia ich w jaskini, ale odmówił ujawnienia dokładnej lokalizacji władzom, która podała taką wersję. Ze sprawą poradzono sobie tak zręcznie, że każdy skorumpowany polityk mógłby być z niej dumny. Peruwiański rząd zagroził wniesieniem sprawy do sądu i karą więzienia rolnikowi. Zaproponowano mu ugodę, którą ten przyjął; następnie odwołał całą opowiedzianą historię, zeznając, iż to on rzeźbił te kamienie. Wydaje się to bardzo nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę, iż rolnik był niewykształcony oraz niewykwalifikowany w rzeźbieniu, a samych kamieni było jedenaście tysięcy (!). Niektóre z nich były całkiem spore i misternie wyrzeźbione, a zwierzęta i sceny, które zawierały, przekraczały wiedzę zwykłego rolnika, o ile nie był przy tym paleontologiem. Musiałby pracować codziennie przez kilka dziesięcioleci, by wyprodukować tak wiele kamieni. Jednakże te podstawowe fakty nie były rozstrzygane. Kamienie z Ica otrzymały etykietkę: "sfałszowane" i zostały zapomniane.
Sprawa ta nie wymagała bezpośredniej konfrontacji czy publicznej dyskredytacji nie-naukowców przez naukowców. Zostało to załatwione poprzez wykorzystanie niewidzialnej taktyki nacisku. Odkąd zostało zaklasyfikowane jako "oszustwo", tajemnicze dowody nigdy nie zostały przedmiotem badań naukowców, jak to się stało w następnym przykładzie.
Cenzura "Zakazanego" Myślenia: dowody na starożytność ludzkości
Przypadek autora Michaela Cremo jest doskonale udokumentowany, pokazuje również, w jaki sposób tradycyjni naukowcy otwarcie używają technik nacisku na rząd i media. Jego książka, "Zakazana Archeologia", analizuje wiele wcześniej ignorowanych przykładów przedmiotów, które mogą udowodnić, iż starożytne pochodzenie ludzkości znacznie przekracza to, które przyjmujemy w obecnej chronologii. Przykłady, które zamieścił wraz ze swym współ-autorem są kontrowersyjne, ale książka stała się jeszcze bardziej kontrowersyjna, gdy jej zawartość została użyta w filmie dokumentalnym.
W 1996 roku NBC wyemitowało specjalny program pod tytułem "Tajemnicze początki człowieka", który powstał z materiału zawartego w książce Cremo. Reakcja społeczności naukowej wyszła poza skalę Richtera. NBC był zalewany listami poirytowanych naukowców, nazywających producentów oszustami i uważających cały program za mistyfikację. Naukowcy posunęli się jednak dalej niż tylko te działania - o wiele dalej. W niezwykle krzywdzącej sekwencji dziwnych działań, próbowali zmusić NBC do nie retransmitowania popularnego programu, jednak ich starania okazały się nieskuteczne. Wtedy zastosowali najbardziej radykalny krok ze wszystkich dotychczasowych: zaprezentowali swoją sprawę rządowi federalnemu, żądając od Federalnej Komisji Komunikacji (FCC), by wkroczyła i zabroniła NBC wyemitowania powtórnie programu.
Było to nie tylko jawne naruszenie wolności słowa i rażąca próba udaremnienia handlu, ale również był to bezprecedensowy wysiłek, zmierzający do ocenzurowania intelektualnej dyskusji. Jeżeli instytucja publiczna lub agencja rządowa, dokonuje próby aresztowania naukowego środowiska, opinia publiczna nigdy nie usłyszy rozwiązania sprawy. List do FCC, napisany przez dr Allison Palmer, Prezesa Instytutu Studiów Kambryjskich, mówi:
"Ostatecznie NBC powinno być zobowiązane do wprowadzenia w najlepszym czasie oglądalności przeprosin skierowanych do widowni przez dostatecznie długi okres czasu tak, aby publiczność wyraźnie odebrała wiadomość, że została oszukana. Ponadto, NBC powinna zostać ukarana wysoką grzywną, aby główny fundusz publicznej nauki edukacji mógł zostać wsparty".
Myślę zatem, że mamy dobry trop kto tworzy "Policję Umysłów". I naprawdę nie sądzę, iż "spisek" jest zbyt mocnym słowem - ponieważ w każdym przypadku próby stłumienia demaskacji, dziesięć innych toczy się pomyślnie. Nie mamy pojęcia jak wiele tajemniczych wytworów człowieka czy danych zostały oznaczone jako "błąd" i schowane głęboko w magazynach i nigdy nie ujrzy dziennego światła.
Odrzucenie danych: Niewygodna wiedza z Meksyku
Następny jest głośny przypadek dr Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla Amerykańskiego Biura Pomiarów Geologicznych (USGS), która została wysłana na stanowisko archeologiczne w Meksyku, celem określenia wieku wydobytych przedmiotów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ta parodystyczna groteska ilustruje, jak daleko tradycyjni naukowcy gotowi są posunąć się, by bronić swoich ortodoksyjnych doktryn. McIntyre użyła najnowszych przyrządów i poparła swe wyniki, używając czterech różnych metod, wyniki jej pracy nie zostały jednak opublikowane. Główny archeolog spodziewał się okresu około 25 tysięcy lat lub mniejszego, ale ustalenia pani geolog były datowane na co najmniej 250 tysięcy lat.
Wiek ponad dwudziestu pięciu tysięcy lat, stał w sprzeczności wobec teorii przejścia Cieśniny Beringa i stanowił powód, dla którego główny archeolog odrzucił wyniki Steen-McIntyre i poprosił o nową serię testów datowania przedmiotów. Ten rodzaj reakcji nie występuje wtedy, gdy datowanie jest zgodne z oczekiwanym chronologicznym modelem, wspierającym akceptowane teorie. Steen-McIntyre dano szansę wycofać swoje wnioski, ale odmówiła. Z wielkim trudem następnie udało się jej opublikować swoje wyniki, ale straciła posadę wykładowcy na amerykańskim uniwersytecie.
Rządowe zwalczanie i etnocentryzm:
Unikanie dowodów anomalii w Nowej Zelandii, Chinach i Meksyku
W Nowej Zelandii rząd wkroczył, uchwalając prawo zabraniające publicznego wejścia na kontrowersyjne archeologiczne strefy. Historia ta pojawiła się w książce "Starożytni Celtowie Nowej Zelandii", napisanej przez Marka Doutré. Aczkolwiek jak się przekonamy (jak obiecałem na początku artykułu) jest to skomplikowany spisek. Naukowcy starają się chronić swoje "święte" teorie, wspierając przy tym swoje kariery, nie będąc przy tym jedynymi, którzy pragną zataić przedmioty i wiedzę. I w tym miejscu sytuacja staje się nieczysta.
Las Waipoua stał się kontrowersyjnym miejscem w Nowej Zelandii z powodu archeologicznych wykopalisk, które pokazały ewidentne dowody na istnienie nie-polinezyjskiej kultury, która poprzedziła Maorysów - fakt, który nie wywołał radości wśród lokalnego plemienia. Dowiedziało się ono o oficjalnych wynikach przed podaniem ich do wiadomości publicznej i poskarżyło się na nie rządowi. Według Doutré, wynikiem był "oficjalny dokument, pokazujący wyraźnie zamiar rządu Nowej Zelandii, do wstrzymania archeologicznych informacji przed publiczną analizą na 75 lat".
Społeczeństwo dowiedziało się o tym, ale rząd zaprzeczył informacji. Jednak oficjalne dokumenty pokazują, że embargo zostało umieszczone na stronie. Doutré jest studentem historii Nowej Zelandii i archeologii. Jest zaniepokojony, ponieważ mówi, że przedmioty, dowodzące istnienia wcześniejszej kultury poprzedzającej Maorysów, znikły z muzeów. Pyta, co się stało z kilkoma specyficznymi artefaktami:
"Gdzie są starożytne próbki włosów rasy indoeuropejskiej (czerwone faliste brązowe włosy), znalezione w kamienistym schronieniu pobliżu Watakere, które były na wystawie w Auckland War Memorial Museum przez wiele lat? Gdzie jest olbrzymi szkielet znaleziony w pobliżu Mitimati?"
Niestety to nie jest jedyny incydent tego typu. Etnocentryzm stał się czynnikiem w spisku ukrywania prawdziwej historii ludzkości. Autor Graham Hancock został zaatakowany przez różne grupy etniczne za donoszenie o podobnych tajemniczych znaleziskach.
Problemem badaczy zainteresowanych odkryciem prawdziwej historii człowieka jest to, że cele nacjonalistów czy grup etnicznych twierdzących, że to oni pierwsi zasiedlili dane miejsca, często współgrają z interesami ewolucjonistów kulturowych. Archeolodzy szybko zatajają tego rodzaju nieprawidłowości. Jednym z powodów egiptologów, tak zazdrośnie broniących daty budowy Wielkiej Piramidy, jest kwestia egipskiej dumy narodowej.
Przypadek mumii z pustyni Takla Makan (inna pisownia: Taklamakan) w Zachodnich Chinach jest kolejnym przykładem tego zjawiska. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych niezliczone świadectwa kultury rasy kaukaskiej zostały odkryte w Chinach. Suche środowisko przechowało zachowane szczątki blondynów o niebieskich oczach, żyjących w Chinach w okresie przed-dynastycznym. Nosili kolorowe szaty, buty, pończochy i kapelusze. Chińczycy nie byli zadowoleni z tego odkrycia i bagatelizowali zagadkowe znaleziska, mimo iż odkryto, że Azjaci także byli pochowani obok kaukaskich mumii.
Redaktor National Geographic, Thomas B. Allen, myślał w 1996 roku nad napisaniem artykułu o swym odkryciu odcisku palca na skorupie garnka. Gdy zapytał, czy będzie mógł wziąć fragment do zbadania przez sądową antropolog, chiński naukowiec zapytał "czy jest w stanie ustalić, czy garncarz był człowiekiem rasy białej". Allen odpowiedział, że nie jest pewny, oficjalnie zabrał cząstkę i spokojnie wyszedł. Wydaje się, że wiele rzeczy staje na drodze naukowych odkryć i ujawniania informacji.
Istnienie kultury Olmeków w starożytnym Meksyku od zawsze było problemem. Skąd pochodzą negroidalne rysy osób umieszczone na kolosalnych głowach? Dlaczego osoby rasy kaukaskiej są wyryte na steli przedstawiającej początki meksykańskiej cywilizacji? Co gorsza, dlaczego na wytworach Olmeków nie możemy znaleźć wizerunków rdzennych Meksykanów? Rozwiązał ostatnio ten problem meksykański archeolog, wydając fantastyczne twierdzenie: że głowy Olmeków - pokolenia ludzi wszystkich grup etnicznych potwierdziły podobieństwo do Afrykanów - to naprawdę członkowie lokalnego plemienia.
Żołnierze Kosmosu Darwinizmu
Społeczeństwo wydaje sobie nie zdawać sprawy z faktu, iż środowisko naukowe ma podwójne standardy, jeśli chodzi o swobodny przepływ informacji. W istocie, to idzie tak... Naukowcy są doskonale wyedukowani, znakomicie przeszkoleni i intelektualnie zdolni do przetwarzania wszelkich typów informacji i mogą prawidłowo oceniać różnice między faktem a fikcją, rzeczywistością a fantazją. Nieuświadomione społeczeństwo jest zwyczajnie niezdolne do funkcjonowania na tak wysokiej płaszczyźnie intelektualnej.
Szlachetny ideał naukowca jako wysoko wykwalifikowanego, bezstronnego, apolitycznego obserwatora i zbieracza ustalonych faktów w sensowną całość wiedzy wydaje się być postrzępiony wymaganiami rzeczywistego świata. Nauka przyniosła wiele korzyści dla społeczeństwa, ale powinniśmy wiedzieć, że ma ona również swoje ciemne, negatywne strony. Czy to nie ci cisi ludzie w czystych fartuchach laboratoryjnych nie dali nam bomb jądrowych i broni biologicznej? Wiek niewinności zakończył się podczas II Wojny Światowej.
To, że społeczność naukowa przejawia postawę intelektualnej wyższości, jest ledwie ukrywane pod płaszczykiem starannie wyreżyserowanych pozorów. Nauka i Postęp idą zawsze ręka w rękę. Nauka, jako instytucja w demokratycznym społeczeństwie, musi funkcjonować w ten sam sposób jak społeczeństwo: być otwarta na dyskusję, argumenty i kontrargumenty. Nie ma miejsca na niekwestionowany autorytaryzm. Czy współczesna nauka spełnia te normy?
Jesienią 2001 roku, stacja PBS wyemitowała siedmioczęściową serię, zatytułowaną "Ewolucja". Wykonane minimalnymi kosztami, wydawały się być nieszkodliwe. Aczkolwiek, podczas gdy program został przedstawiony jako czyste, obiektywne dziennikarstwo śledcze nauki, zupełnie nie spełnia nawet minimalnych standardów bezstronnej sprawozdawczości. Seria została mocno przechylona w kierunku stanowiska, że teoria ewolucji jest "faktem naukowym", która jest akceptowana przez "praktycznie wszystkich renomowanych naukowców na świecie ", a nie, że jest teorią, mającą słabości i silną krytykę naukowców.
Seria nawet nie starała się przeprowadzić wywiadów z naukowcami, którzy krytykują darwinizm: nie "kreacjonistów", ale naukowców dobrej wiary. Aby rozwiązać ten niedobór, grupa stu naukowców czuła się zmuszona do ogłoszenia zdania odrębnego w komunikacie prasowym zatytułowanym "naukowy protest przeciw darwinizmowi", które wyemitowano w pierwszym dniu nadawania programu. Nominowany do nagrody Nobla, Henry "Fritz" Schaefer był jednym z nich. Zachęcał do otwartej debaty publicznej na temat teorii Darwina:
"Niektórzy obrońcy darwinizmu przyjęli takie standardy dowodów na ewolucję, że inni naukowcy nie przyjęliby ich w innych okolicznościach. Widzieliśmy te same "nienaukowe" standardy w zastosowaniu do archeologii i antropologii, gdzie "Naukowcy" po prostu odmawiali udowodnienia swoich teorii, wskazując jednocześnie samych siebie jako ostatecznych arbitrów "faktów". Naiwnością byłoby myśleć, że naukowcy, którzy brali udział w produkcji serii nie byli świadomi, ·że nie będzie prezentacji opinii przez krytyków teorii Darwina."
Richard Milton jest dziennikarzem piszącym o nauce. Był gorącym zwolennikiem prawdziwej doktryny darwinizmu aż do czasu, gdy jego instynkt dochodzeniowy wierzgnął pewnego dnia. Po 20 latach studiów i pisania na temat ewolucji, ·nagle uświadomił sobie, że istnieje wiele niepokojących luk w teorii. Zdecydował się spróbować rozwiać swoje wątpliwości i udowodnić samemu sobie teorię ewolucji za pomocą standardowych metod dziennikarstwa śledczego.
Milton stał się regularnym gościem słynnego londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej. Pieczołowitym testom poddał wszystkie główne założenia i klasyczne dowody darwinizmu. Wyniki go zszokowały. Ustalił, że teoria nie spełnia nawet rygorów rutynowego dziennikarskiego śledztwa. Weteran pisarstwa naukowego podjął śmiałe kroki i opublikował książkę pod tytułem "Fakty Życia: Roztrzaskane mity darwinizmu". Było oczywiste, że przestał wierzyć w mit darwinizmu, ale przy okazji swojej książki obalił wiele innych naukowych mitów. Milton powiedział:
"Na własnej skórze doświadczyłem działania "polowania na czarownice" przez zapalonych darwinistów. Było to bardzo rozczarowujące, gdy wybitny oksfordzki zoolog, Richard Dawkins, określił mnie jako "głupka", "szaleńca", "potrzebującego pomocy psychiatrycznej" w odpowiedzi na czysto naukowe sprawozdanie".
(Czy nie przypomina to sytuacji sprzed dwudziestu lat, gdy naukowcy - dysydenci z ZSRR nie zaczęli przedstawiać swoich historii?)
Dawkins rozpoczął kampanię pisania listów do redakcji, z której wynikało, iż Milton był "ukrytym" kreacjonistą, wobec czego jego prace powinny zostać odrzucone. Każdy, kto choć trochę interesuje się polityką, rozpozna w tym od razu makiaweliczną taktykę "zniesławienia przeciwnika". Dawkins jest w końcu cenionym naukowcem, którego reputacja i pozycja w środowisku naukowym jest bardzo wysoka.
Cytując Miltona, pewien pomysł wpadł mu do głowy, kiedy dodatek do londyńskiego czasopisma "Times Higher Education" zlecił mu napisanie artykułu krytykującego darwinizm. Wydrukowano jego następującą zapowiedź: "za tydzień - darwinizm: atak Richarda Miltona". Dawkins złapał wiatr w żagle i nie marnował czasu, by zniszczyć herezję w zarodku. Skontaktował się z panią redaktor, Auriol Stevens, oskarżając Miltona o bycie "kreacjonistą" i udało mu się nakłonić Stevens do zdjęcia artykułu. Milton dowiedział się o tym wbijającym mu nóż w plecy niejawnym liście, i napisał odwołanie do Stevens. Ostatecznie, Stevens poddała się naciskom Dawkinsa i odwołała artykuł.
Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby politycy lub urzędnicy używali takich technik nacisku, żeby nie dopuścić wiadomości w środkach masowego przekazu. Skończyłoby się to na pewno ogromnym skandalem. Nie dzieje się tak w przypadku naukowców, uważanych za "święte krowy", którym nie stawia się takich zarzutów. Istnieje wiele niepokojących faktów dotyczących podobnych spraw.
Teoria ewolucji Darwina jest jedynie teorią, rutynowo nauczaną w publicznym systemie oświaty, która nigdy nie została poddana rygorystycznej analizie, nigdy nie dopuszczono jakiejkolwiek uwagi krytycznej do programu nauczania. Jest to interesujący fakt, gdyż z niedawno przeprowadzonego sondażu opinii publicznej wynika, że amerykańskie społeczeństwo chce by teoria ewolucji była nauczana w szkole, jednocześnie "71% respondentów twierdzi, iż nauczyciel biologii powinien nauczać zarówno darwinizmu, jak i przedstawiać naukowe dowody przeciwko niej". Niemniej jednak, nie ma planów by wprowadzić taką równowagę.
Ironią jest to, że Richard Dawkins został powołany na stanowisko profesora porozumienia społecznego na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jest klasycznym przykładem "Policjanta Umysłów", szturmowcem patrolującym pierwsze, newralgiczne linie. Społeczeństwo zachodnich naukowców szczyci się tym, że jest jak otwarte forum bez uprzedzeń i cenzury. Jednakże, żaden telewizyjny program, analizujący wady i słabości teorii ewolucji, nigdy nie został wyemitowany w rodzimym kraju Darwina ani w Ameryce. Zaś artykuł naukowca, który się jej sprzeciwia, nie może zostać opublikowany.
Książka "Tajemnicze pochodzenie człowieka" nie przypuściła frontalnego ataku na darwinizm, przedstawiła jedynie dowody wskazujące na nieprawidłowości w zasadach teorii ewolucji. Wracając do naszego uczciwego bastionu intelektualistów, Forest Mims był rzetelnym i wykwalifikowanym dziennikarzem naukowym. Nigdy nie brał udziału w niczym kontrowersyjnym, więc został zaproszony do pisania w najbardziej poczytnym felietonie prestiżowego amerykańskiego czasopisma "Amatorski Naukowiec" ("Amateur Scientist"), na co chętnie przystał. Według słów Mimsa, redaktor magazynu Jonathan Piel, dowiedział się, że ten napisał jeszcze artykuły dla wielu chrześcijańskich czasopism. Redaktor wezwał Mimsa do swojego biura i rozpoczął konfrontację. "Czy wierzysz w teorię ewolucji?" - zapytał Piel. "Nie" - odpowiedział Mims - "Tak samo jak Stephen Jay Gould". Jego odpowiedź nie wpłynęła na decyzję Piela, by usunąć Mimsa z pisania do kolumny po zaledwie trzech artykułach.
Wydziela się z tego nieprzyjemny odór polowania na czarownice. Dziennikarz nigdy publicznie nie przedstawiał swoich prywatnych poglądów i przekonań, więc wydaje się, że "szturmowcy" złożyli zamówienia na to, by "niezatwierdzone" myśli nie były ujawniane publicznie.
Tabu czy nie?
Wszyscy monitujący "poprawne myślenie" to nie tylko elita społeczeństwa naukowego, tak jak rozpatrywaliśmy to w kilku przypadkach - są nimi także producenci telewizyjni i redaktorzy czasopism. Jest oczywiste, że oni wszyscy działają poprzez pojedynczy imperatyw wspierania "publicznej edukacji nauki", jak to trafnie sformułowała pani prezes Instytutu Kambryjskiego. Nie ma jednak wyznaczonego drugiego punktu porządku obrad, a to w celu ochrony społeczeństwa przed "nienaukowymi" myślami i ideami, które mogą zainfekować umysły mas. My przedstawiamy niektóre z tych tematów tabu na początku artykułu, należy również dodać, że jest także "niezdrowe" i "nie do przyjęcia" angażować się w jakiekolwiek z następujących zajęć badawczych: w zjawiska paranormalne, UFO, zimną fuzję, darmową energię i całą resztę "pseudonauki". Czy to z niczym ci się nie kojarzy? Czy słyszysz delikatne echa religijnego fanatyzmu?
Kto kiedykolwiek dał nauce misję z zakresu budowania i kierowania dążeniami dociekliwych obywateli wolnego świata? Jest to niemożliwe dla każdego artykułu naukowego, mającego antydarwinowskie implikacje, opublikowanego w czasopiśmie naukowym powiązanym z głównym nurtem nauki. Jest również niemożliwością pisanie tematów "tabu" nawet w recenzjach, a o zobaczeniu swojego nazwiska pod artykułem w takim czasopiśmie jak "Nature" możesz zapomnieć, nawet jeśli jesteś kolejnym Albertem Einsteinem - o ile nie jesteś dyplomowanym naukowcem.
Powtórzmy raz jeszcze, jak zaczyna się spisek, poczynając od dwóch zapór: dyplomu naukowego oraz równego traktowania. Współczesna nauka posiada obecnie labirynt takich zapór, w celu wspierania niektórych ortodoksyjnych teorii, jednocześnie wyrzucając wiedzę uznawaną za nie do przyjęcia. Dowody ani zasługi nie są głównymi zasadami, konformizm i stanowiska w społeczności naukowej zastąpiły obiektywizm, dostęp i otwartość.
Naukowcy nie mają skrupułów przed najbardziej niegodnymi atakami na tych, których postrzegają jako swojego przeciwnika. Louis Leakey, znakomity paleontolog, dał przykład tych toksyn pisząc o "Zakazanej Archeologii": "Twoja książka to czyste kłamstwo i nie zasługuje na poważne traktowanie przez nikogo poza głupcami". Po raz kolejny widzimy tutaj osobisty atak, zaś zasadność dowodów przedstawionych w książce nie została ani zbadana, ani poddana dyskusji. Jest to bezceremonialne, autorytarne stwierdzenie.
Will Hart
Tłumaczenie i opracowanie: Piotr vel Yajirobei
Literatura:
Cremo, Michael A. and Richard L. Thompson, Forbidden Archeology, Govardhan Hill, USA, 1993.
Cremo, Michael A., "The Controversy over 'The Mysterious Origins of Man'", NEXUS 5/04 (wydanie amerykańskie), 1998;
Forbidden Archeology's Impact, Bhaktivedanta Book Publishing, USA, 1998, website http://www.mcremo.com
Doore, Kathy, "The Nazca Spaceport & the Ica Stones of Peru", http://www.labyrinthina.com/ica.htm
Na stronie znajduje się kopia książki dra Javiera Cabrery, The Message of the Engraved Stones.
Doutré, Mark, Ancient Celtic New Zealand, Dé Danann, New Zealand, 1999, website http://www.celticnz.co.nz
Milton, Richard, The Facts of Life: Shattering the Myths of Darwinism, Corgi, UK, 1993, http://www.alternativescience.com Steen-McIntyre, Virginia, "Suppressed Evidence for Ancient Man in Mexico", NEXUS 5/05, 1998
Sunfellow, David, "The Great Pyramid & The Sphinx", November 25, 1994, at http://www.nhne.com/specialrepots/spyramid.html
Tampa Bay Tribune, October 12, 2001 (Darwinism/evolution quote), http://www.tampatrib.com
O Autorze:
Will Hart jest niezależnym dziennikarzem, autorem książek, fotografem przyrody i twórcą filmów dokumentalnych. Mieszka i przeprowadza większość swoich badań w okolicy Lake Tahoa w USA, pisze także felietony zatytułowane "Przyrodnik Tahoe" w regionalnym czasopiśmie. Wyprodukował i wyreżyserował filmy o wilkach i dzikich koniach.
Źródło: paranormalium.pl - zjawiska paranormalne
Czytaj więcej...!
Złe wiadomości: spisek jest ogólnoświatowy i wiele grup jest nim żywotnie zainteresowanych. Pobieżne badania wskazują podejrzanych - naukowców z teoretycznym toporem do cięcia oponentów, dążących do utrzymania swoich karier i status quo. Ich modus operandi stanowi "Wielkie Kłamstwo" - im większe i bardziej widocznie opublikowane, tym lepiej. Ich argumenty polegają na przywoływaniu swoich akademickich referencji, oraz przypuszczeniu, że nikt nie ma prawa podawać w wątpliwość ich autorytatywnych oświadczeń:
1). Nie ma żadnej tajemnicy kto zbudował Wielką Piramidę oraz jakie były metody jej zbudowania, oraz że Sfinks nie posiada żadnych oznak erozji;
2). Nie było ludzi w Ameryce wcześniej niż przed dwudziestoma tysiącami lat temu;
3). Pierwsze cywilizacje datuje się nie dalej niż sześć tysięcy lat temu;
4). Nie ma udokumentowanych anomalii, niewyjaśnionych lub zagadkowych danych, które można by wziąć pod uwagę;
5). Nie ma zaginionych ani niepoliczonych jeszcze cywilizacji.
Ataki osobiste: dyskusja o wieku Piramid i Sfinksa
W 1993 roku, amerykańska stacja telewizyjna NBC wyemitowała program "Tajemnice Sfinksa", w którym zaprezentowała geologiczne dowody świadczące o tym, że Sfinks jest przynajmniej dwa razy starszy (ma ok. 9,000 lat) niż twierdzą egiptolodzy. Zasłynęło to jako "kontrowersja erozji wodnej". Badanie politykierstwa, które stosują egiptolodzy do podkopania tego twierdzenia jest nad wyraz pouczające. Egiptolog - samouk, John Anthony West, wywołał zainteresowanie sprawą erozji wodnej u geologa, Dr Roberta Schocha. Udali się oni do Egiptu, rozpoczynając intensywne badania na miejscu. Po wnikliwej analizie Sfinksa (z pierwszej ręki), geolog zaczął podzielać pierwotną konkluzję Westa i obaj ogłosili swoje wyniki. Dr Zahi Hawass, szef Najwyższej Rady Starożytności, nie marnował czasu, rozpoczynając publiczną krytykę obu mężczyzn. Znany egiptolog, dr Mark Lehner, uważany za czołowego eksperta w dziedzinie Sfinksa na świecie, przyłączył się do ataku. Oskarżył Westa i Schocha o bycie ignorantami i nieczułymi ludźmi (sic?). To były kuriozalne oskarżenia, stawiające sprawę na nieprofesjonalnym poziomie, umieszczające ją na płaszczyźnie osobistej. Nie odniósł się w ogóle do faktów w żadnej z omawianych kwestii, co stanowi bardzo nienaukowe podejście. Musimy jednak pamiętać, że jest to standardowa taktyka dyskredytująca tych, którzy odważyli się podważać przyjęte teorie. Przesunięcie centrum uwagi z dala od problemu i "personalizacja" debaty stanowi bardzo skuteczną strategię - i jest bardzo często wykorzystywana przez polityków, niepewnych swego stanowiska. Hawass i Lehner powołali się przy tym na swoją nietykalność i uznany autorytet (choć można by założyć, że to raczej geolog będzie miał większą wiedzę w tym zakresie). W niedługim czasie, Schoch, Lehner i Hawass zostali zaproszeni do debaty przez Amerykańskie Stowarzyszenie Promocji Nauki (AAAS). West został pominięty w zaproszeniu, nie posiadał bowiem wymaganych referencji. Wynika to z wątpliwego założenia przytaczanego przez naukowców: tylko dyplomowani naukowcy mogą praktykować naukę. Dwa filtry zapętliły niedyplomowanych, niezależnych badaczy: 1. referencje i 2. równe postrzeganie. Nie jest zaś możliwe osiągnięcie drugiej opcji, nie mając spełnionej tej pierwszej. Nauka jest metodą, której każdy może się nauczyć i stosować. Nie jest wymagany dyplom do obserwowania, zapisywania faktów oraz krytycznego myślenia o nich, zwłaszcza w nietechnicznych naukach społecznych. W wolnym i otwartym społeczeństwie nauka powinna być uprawiana demokratycznie. Niezależnie od tego, co potrafił, West został pominięty. Elementy dyskusji zostały omówione ze wszystkich stron, nic jednak nie rozstrzygnięto. Przypomina to kontrowersje dotyczące tego, kiedy i jak zbudowano piramidy. Dochodzimy do problemu "Wielkiego Kłamstwa" i tego, jak był awansowany naprawdę przez pokolenia przed Bogiem i wszystkimi ludźmi. Spór o to, w jaki sposób Wielka Piramida została skonstruowana, jest jednym z przykładów. Mogłoby to być bardzo łatwe rozwiązanie, gdyby tylko tradycyjni egiptolodzy chcieli rozwiązać ten spór. Prosty test, zaprojektowany i zbudowany przez bezstronnych inżynierów - mógłby obalić lub udowodnić od dawna kwestionowaną teorię - że Wielką Piramidę zbudowano 2,500 lat p.n.e. przy użyciu prymitywnych narzędzi i metod. Dlaczego nie może to zostać zrobione? Odpowiedź jest tak oczywista, że wydaje się niemożliwa: oni wiedzą (tradycyjni archeolodzy i egiptologowie - przyp. Yaji), że ich teoria jest podrobiona. Czyż bowiem wyśmienicie wyedukowany naukowiec naprawdę może wierzyć, że 2,3 miliona tony kamieni, niektóre bloki kamienne ważące 70 ton, mogłyby być przetransportowane i podniesione za pomocą prymitywnych metod? Wydaje się nieprawdopodobne, że nie mają skrupułów okłamywać społeczeństwo, pisać podręczniki i bronić tej teorii, przeciw alternatywnym teoriom. Aczkolwiek, wypada zaznaczyć, że nie zgadzają się poddać swoich tez badaniom i analizom, ani udowodnić, iż ich teorie są prawdziwe. Uważamy, że na każdym naukowcu spoczywa ciężar udowodnienia swych tez, jednakże społeczni naukowcy, podejmujący takie roszczenia, nigdy nie wytrzymali takiego rodzaju analizy. Z tego względu jesteśmy zmuszeni podejrzewać spisek. Żadnej innej dyscyplinie naukowej nie uszłoby na sucho naginanie naukowych zasad. Egiptolodzy za każdym razem ośmieszali alternatywne teorie za pomocą podstępnej nauki. Nadszedł czas, kiedy to my nalegamy, żeby i oni udowodnili swoje propozycje. Z jakich powodów naukowcy staraliby się ukryć prawdę i unikali testowania jakiejkolwiek z ich hipotez? Ich motywacja jest również oczywista. Gdyby mogło być udowodnione, że Egipcjanie nie zbudowali Wielkiej Piramidy 2,500 p.n.e., używając prymitywnych metod, albo że Sfinks powstał 9 tysięcy lat przed Chrystusem, posypałby się cały ich karciany domek. Ortodoksyjne rozumienie ewolucji kulturowej opiera się na chronologicznym założeniu, iż cywilizacja rozpoczęła się w Sumerze, nie wcześniej jak sześć tysięcy lat temu. Teoria ta nie pozwala istnieć żadnej zaawansowanej cywilizacji przed tym okresem. Nie ma miejsca na dyskusje. Archeologia i historia tracą swoje znaczenie bez ustalonych dat jako punktów odniesienia. Od czasu, gdy teoria "ewolucji kulturowej" została powiązana z ogólną teorią ewolucji Darwina, w grę wchodzi jeszcze więcej. Czy to wyjaśnia, dlaczego tym faktom, nieprawidłowościom i zagadkom się zaprzecza, zataja i/lub ignoruje? Tak, wyjaśnia. Nauki biologiczne oparte są na darwinizmie.
Taktyka Nacisku: Kamienie Ica z Peru
Przejdźmy teraz do innej, odmiennej sprawy. W 1996 roku, dr Javier Cabrera otrzymał kamień jako podarunek od biednego rolnika w swym rodzinnym Ica w Peru. Na kamieniu wyryta była ryba, która niewiele mówiła przeciętnemu mieszkańcowi wioski, ale miała ogromne znaczenie dla wyedukowanego dr Cabrery. Rozpoznał w niej dawno wymarły gatunek. Pobudziło to jego ciekawość. Zakupił więcej kamieni od rolnika, który stwierdził, że zbierał je niedaleko rzeki, po przejściu powodzi. Dr Cabrera gromadził coraz więcej kamieni, a wieści o ich istnieniu i możliwość importu, dotarły do społeczności archeologów. Wkrótce lekarz zgromadził tysiące "Kamieni z Ica". Wyrafinowane rzeźby były zarówno fascynujące jak i zagadkowe. Ktoś wyrzeźbił ludzi walczących z dinozaurami, ludzi trzymających teleskopy, oraz osoby wykonujące operacje za pomocą narzędzi chirurgicznych. Zawierały również rysunki zaginionych kontynentów.
Kilka kamieni zostało wysłane do Niemiec, gdzie poddano je badaniom. Wyryte na nich akwaforty zostały datowane na bardzo daleką przeszłość. Wszyscy jednak wiemy, że ludzie nie żyli w tym samym czasie, co dinozaury; Homo Sapiens zaś istnieje jedynie od około stu tysięcy lat. BBC straciło wiatr w żaglach i storpedowało produkcję filmu dokumentalnego traktującego o Kamieniach z Ica. Wywołało to w mediach burzę kontrowersji. Archeolodzy skrytykowali rząd Peru za zbyt swobodne egzekwowanie starożytnego prawa (nie to stanowiło jednak prawdziwy problem). Nacisk był kierowany na urzędników państwowych.
Rolnik, który sprzedawał kamienie Cabrerze został aresztowany, przyznał się do znalezienia ich w jaskini, ale odmówił ujawnienia dokładnej lokalizacji władzom, która podała taką wersję. Ze sprawą poradzono sobie tak zręcznie, że każdy skorumpowany polityk mógłby być z niej dumny. Peruwiański rząd zagroził wniesieniem sprawy do sądu i karą więzienia rolnikowi. Zaproponowano mu ugodę, którą ten przyjął; następnie odwołał całą opowiedzianą historię, zeznając, iż to on rzeźbił te kamienie. Wydaje się to bardzo nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę, iż rolnik był niewykształcony oraz niewykwalifikowany w rzeźbieniu, a samych kamieni było jedenaście tysięcy (!). Niektóre z nich były całkiem spore i misternie wyrzeźbione, a zwierzęta i sceny, które zawierały, przekraczały wiedzę zwykłego rolnika, o ile nie był przy tym paleontologiem. Musiałby pracować codziennie przez kilka dziesięcioleci, by wyprodukować tak wiele kamieni. Jednakże te podstawowe fakty nie były rozstrzygane. Kamienie z Ica otrzymały etykietkę: "sfałszowane" i zostały zapomniane.
Sprawa ta nie wymagała bezpośredniej konfrontacji czy publicznej dyskredytacji nie-naukowców przez naukowców. Zostało to załatwione poprzez wykorzystanie niewidzialnej taktyki nacisku. Odkąd zostało zaklasyfikowane jako "oszustwo", tajemnicze dowody nigdy nie zostały przedmiotem badań naukowców, jak to się stało w następnym przykładzie.
Cenzura "Zakazanego" Myślenia: dowody na starożytność ludzkości
Przypadek autora Michaela Cremo jest doskonale udokumentowany, pokazuje również, w jaki sposób tradycyjni naukowcy otwarcie używają technik nacisku na rząd i media. Jego książka, "Zakazana Archeologia", analizuje wiele wcześniej ignorowanych przykładów przedmiotów, które mogą udowodnić, iż starożytne pochodzenie ludzkości znacznie przekracza to, które przyjmujemy w obecnej chronologii. Przykłady, które zamieścił wraz ze swym współ-autorem są kontrowersyjne, ale książka stała się jeszcze bardziej kontrowersyjna, gdy jej zawartość została użyta w filmie dokumentalnym.
W 1996 roku NBC wyemitowało specjalny program pod tytułem "Tajemnicze początki człowieka", który powstał z materiału zawartego w książce Cremo. Reakcja społeczności naukowej wyszła poza skalę Richtera. NBC był zalewany listami poirytowanych naukowców, nazywających producentów oszustami i uważających cały program za mistyfikację. Naukowcy posunęli się jednak dalej niż tylko te działania - o wiele dalej. W niezwykle krzywdzącej sekwencji dziwnych działań, próbowali zmusić NBC do nie retransmitowania popularnego programu, jednak ich starania okazały się nieskuteczne. Wtedy zastosowali najbardziej radykalny krok ze wszystkich dotychczasowych: zaprezentowali swoją sprawę rządowi federalnemu, żądając od Federalnej Komisji Komunikacji (FCC), by wkroczyła i zabroniła NBC wyemitowania powtórnie programu.
Było to nie tylko jawne naruszenie wolności słowa i rażąca próba udaremnienia handlu, ale również był to bezprecedensowy wysiłek, zmierzający do ocenzurowania intelektualnej dyskusji. Jeżeli instytucja publiczna lub agencja rządowa, dokonuje próby aresztowania naukowego środowiska, opinia publiczna nigdy nie usłyszy rozwiązania sprawy. List do FCC, napisany przez dr Allison Palmer, Prezesa Instytutu Studiów Kambryjskich, mówi:
"Ostatecznie NBC powinno być zobowiązane do wprowadzenia w najlepszym czasie oglądalności przeprosin skierowanych do widowni przez dostatecznie długi okres czasu tak, aby publiczność wyraźnie odebrała wiadomość, że została oszukana. Ponadto, NBC powinna zostać ukarana wysoką grzywną, aby główny fundusz publicznej nauki edukacji mógł zostać wsparty".
Myślę zatem, że mamy dobry trop kto tworzy "Policję Umysłów". I naprawdę nie sądzę, iż "spisek" jest zbyt mocnym słowem - ponieważ w każdym przypadku próby stłumienia demaskacji, dziesięć innych toczy się pomyślnie. Nie mamy pojęcia jak wiele tajemniczych wytworów człowieka czy danych zostały oznaczone jako "błąd" i schowane głęboko w magazynach i nigdy nie ujrzy dziennego światła.
Odrzucenie danych: Niewygodna wiedza z Meksyku
Następny jest głośny przypadek dr Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla Amerykańskiego Biura Pomiarów Geologicznych (USGS), która została wysłana na stanowisko archeologiczne w Meksyku, celem określenia wieku wydobytych przedmiotów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ta parodystyczna groteska ilustruje, jak daleko tradycyjni naukowcy gotowi są posunąć się, by bronić swoich ortodoksyjnych doktryn. McIntyre użyła najnowszych przyrządów i poparła swe wyniki, używając czterech różnych metod, wyniki jej pracy nie zostały jednak opublikowane. Główny archeolog spodziewał się okresu około 25 tysięcy lat lub mniejszego, ale ustalenia pani geolog były datowane na co najmniej 250 tysięcy lat.
Wiek ponad dwudziestu pięciu tysięcy lat, stał w sprzeczności wobec teorii przejścia Cieśniny Beringa i stanowił powód, dla którego główny archeolog odrzucił wyniki Steen-McIntyre i poprosił o nową serię testów datowania przedmiotów. Ten rodzaj reakcji nie występuje wtedy, gdy datowanie jest zgodne z oczekiwanym chronologicznym modelem, wspierającym akceptowane teorie. Steen-McIntyre dano szansę wycofać swoje wnioski, ale odmówiła. Z wielkim trudem następnie udało się jej opublikować swoje wyniki, ale straciła posadę wykładowcy na amerykańskim uniwersytecie.
Rządowe zwalczanie i etnocentryzm:
Unikanie dowodów anomalii w Nowej Zelandii, Chinach i Meksyku
W Nowej Zelandii rząd wkroczył, uchwalając prawo zabraniające publicznego wejścia na kontrowersyjne archeologiczne strefy. Historia ta pojawiła się w książce "Starożytni Celtowie Nowej Zelandii", napisanej przez Marka Doutré. Aczkolwiek jak się przekonamy (jak obiecałem na początku artykułu) jest to skomplikowany spisek. Naukowcy starają się chronić swoje "święte" teorie, wspierając przy tym swoje kariery, nie będąc przy tym jedynymi, którzy pragną zataić przedmioty i wiedzę. I w tym miejscu sytuacja staje się nieczysta.
Las Waipoua stał się kontrowersyjnym miejscem w Nowej Zelandii z powodu archeologicznych wykopalisk, które pokazały ewidentne dowody na istnienie nie-polinezyjskiej kultury, która poprzedziła Maorysów - fakt, który nie wywołał radości wśród lokalnego plemienia. Dowiedziało się ono o oficjalnych wynikach przed podaniem ich do wiadomości publicznej i poskarżyło się na nie rządowi. Według Doutré, wynikiem był "oficjalny dokument, pokazujący wyraźnie zamiar rządu Nowej Zelandii, do wstrzymania archeologicznych informacji przed publiczną analizą na 75 lat".
Społeczeństwo dowiedziało się o tym, ale rząd zaprzeczył informacji. Jednak oficjalne dokumenty pokazują, że embargo zostało umieszczone na stronie. Doutré jest studentem historii Nowej Zelandii i archeologii. Jest zaniepokojony, ponieważ mówi, że przedmioty, dowodzące istnienia wcześniejszej kultury poprzedzającej Maorysów, znikły z muzeów. Pyta, co się stało z kilkoma specyficznymi artefaktami:
"Gdzie są starożytne próbki włosów rasy indoeuropejskiej (czerwone faliste brązowe włosy), znalezione w kamienistym schronieniu pobliżu Watakere, które były na wystawie w Auckland War Memorial Museum przez wiele lat? Gdzie jest olbrzymi szkielet znaleziony w pobliżu Mitimati?"
Niestety to nie jest jedyny incydent tego typu. Etnocentryzm stał się czynnikiem w spisku ukrywania prawdziwej historii ludzkości. Autor Graham Hancock został zaatakowany przez różne grupy etniczne za donoszenie o podobnych tajemniczych znaleziskach.
Problemem badaczy zainteresowanych odkryciem prawdziwej historii człowieka jest to, że cele nacjonalistów czy grup etnicznych twierdzących, że to oni pierwsi zasiedlili dane miejsca, często współgrają z interesami ewolucjonistów kulturowych. Archeolodzy szybko zatajają tego rodzaju nieprawidłowości. Jednym z powodów egiptologów, tak zazdrośnie broniących daty budowy Wielkiej Piramidy, jest kwestia egipskiej dumy narodowej.
Mumie z Taklamakan |
Przypadek mumii z pustyni Takla Makan (inna pisownia: Taklamakan) w Zachodnich Chinach jest kolejnym przykładem tego zjawiska. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych niezliczone świadectwa kultury rasy kaukaskiej zostały odkryte w Chinach. Suche środowisko przechowało zachowane szczątki blondynów o niebieskich oczach, żyjących w Chinach w okresie przed-dynastycznym. Nosili kolorowe szaty, buty, pończochy i kapelusze. Chińczycy nie byli zadowoleni z tego odkrycia i bagatelizowali zagadkowe znaleziska, mimo iż odkryto, że Azjaci także byli pochowani obok kaukaskich mumii.
Redaktor National Geographic, Thomas B. Allen, myślał w 1996 roku nad napisaniem artykułu o swym odkryciu odcisku palca na skorupie garnka. Gdy zapytał, czy będzie mógł wziąć fragment do zbadania przez sądową antropolog, chiński naukowiec zapytał "czy jest w stanie ustalić, czy garncarz był człowiekiem rasy białej". Allen odpowiedział, że nie jest pewny, oficjalnie zabrał cząstkę i spokojnie wyszedł. Wydaje się, że wiele rzeczy staje na drodze naukowych odkryć i ujawniania informacji.
Istnienie kultury Olmeków w starożytnym Meksyku od zawsze było problemem. Skąd pochodzą negroidalne rysy osób umieszczone na kolosalnych głowach? Dlaczego osoby rasy kaukaskiej są wyryte na steli przedstawiającej początki meksykańskiej cywilizacji? Co gorsza, dlaczego na wytworach Olmeków nie możemy znaleźć wizerunków rdzennych Meksykanów? Rozwiązał ostatnio ten problem meksykański archeolog, wydając fantastyczne twierdzenie: że głowy Olmeków - pokolenia ludzi wszystkich grup etnicznych potwierdziły podobieństwo do Afrykanów - to naprawdę członkowie lokalnego plemienia.
Żołnierze Kosmosu Darwinizmu
Społeczeństwo wydaje sobie nie zdawać sprawy z faktu, iż środowisko naukowe ma podwójne standardy, jeśli chodzi o swobodny przepływ informacji. W istocie, to idzie tak... Naukowcy są doskonale wyedukowani, znakomicie przeszkoleni i intelektualnie zdolni do przetwarzania wszelkich typów informacji i mogą prawidłowo oceniać różnice między faktem a fikcją, rzeczywistością a fantazją. Nieuświadomione społeczeństwo jest zwyczajnie niezdolne do funkcjonowania na tak wysokiej płaszczyźnie intelektualnej.
Szlachetny ideał naukowca jako wysoko wykwalifikowanego, bezstronnego, apolitycznego obserwatora i zbieracza ustalonych faktów w sensowną całość wiedzy wydaje się być postrzępiony wymaganiami rzeczywistego świata. Nauka przyniosła wiele korzyści dla społeczeństwa, ale powinniśmy wiedzieć, że ma ona również swoje ciemne, negatywne strony. Czy to nie ci cisi ludzie w czystych fartuchach laboratoryjnych nie dali nam bomb jądrowych i broni biologicznej? Wiek niewinności zakończył się podczas II Wojny Światowej.
To, że społeczność naukowa przejawia postawę intelektualnej wyższości, jest ledwie ukrywane pod płaszczykiem starannie wyreżyserowanych pozorów. Nauka i Postęp idą zawsze ręka w rękę. Nauka, jako instytucja w demokratycznym społeczeństwie, musi funkcjonować w ten sam sposób jak społeczeństwo: być otwarta na dyskusję, argumenty i kontrargumenty. Nie ma miejsca na niekwestionowany autorytaryzm. Czy współczesna nauka spełnia te normy?
Jesienią 2001 roku, stacja PBS wyemitowała siedmioczęściową serię, zatytułowaną "Ewolucja". Wykonane minimalnymi kosztami, wydawały się być nieszkodliwe. Aczkolwiek, podczas gdy program został przedstawiony jako czyste, obiektywne dziennikarstwo śledcze nauki, zupełnie nie spełnia nawet minimalnych standardów bezstronnej sprawozdawczości. Seria została mocno przechylona w kierunku stanowiska, że teoria ewolucji jest "faktem naukowym", która jest akceptowana przez "praktycznie wszystkich renomowanych naukowców na świecie ", a nie, że jest teorią, mającą słabości i silną krytykę naukowców.
Seria nawet nie starała się przeprowadzić wywiadów z naukowcami, którzy krytykują darwinizm: nie "kreacjonistów", ale naukowców dobrej wiary. Aby rozwiązać ten niedobór, grupa stu naukowców czuła się zmuszona do ogłoszenia zdania odrębnego w komunikacie prasowym zatytułowanym "naukowy protest przeciw darwinizmowi", które wyemitowano w pierwszym dniu nadawania programu. Nominowany do nagrody Nobla, Henry "Fritz" Schaefer był jednym z nich. Zachęcał do otwartej debaty publicznej na temat teorii Darwina:
"Niektórzy obrońcy darwinizmu przyjęli takie standardy dowodów na ewolucję, że inni naukowcy nie przyjęliby ich w innych okolicznościach. Widzieliśmy te same "nienaukowe" standardy w zastosowaniu do archeologii i antropologii, gdzie "Naukowcy" po prostu odmawiali udowodnienia swoich teorii, wskazując jednocześnie samych siebie jako ostatecznych arbitrów "faktów". Naiwnością byłoby myśleć, że naukowcy, którzy brali udział w produkcji serii nie byli świadomi, ·że nie będzie prezentacji opinii przez krytyków teorii Darwina."
Richard Milton jest dziennikarzem piszącym o nauce. Był gorącym zwolennikiem prawdziwej doktryny darwinizmu aż do czasu, gdy jego instynkt dochodzeniowy wierzgnął pewnego dnia. Po 20 latach studiów i pisania na temat ewolucji, ·nagle uświadomił sobie, że istnieje wiele niepokojących luk w teorii. Zdecydował się spróbować rozwiać swoje wątpliwości i udowodnić samemu sobie teorię ewolucji za pomocą standardowych metod dziennikarstwa śledczego.
Milton stał się regularnym gościem słynnego londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej. Pieczołowitym testom poddał wszystkie główne założenia i klasyczne dowody darwinizmu. Wyniki go zszokowały. Ustalił, że teoria nie spełnia nawet rygorów rutynowego dziennikarskiego śledztwa. Weteran pisarstwa naukowego podjął śmiałe kroki i opublikował książkę pod tytułem "Fakty Życia: Roztrzaskane mity darwinizmu". Było oczywiste, że przestał wierzyć w mit darwinizmu, ale przy okazji swojej książki obalił wiele innych naukowych mitów. Milton powiedział:
"Na własnej skórze doświadczyłem działania "polowania na czarownice" przez zapalonych darwinistów. Było to bardzo rozczarowujące, gdy wybitny oksfordzki zoolog, Richard Dawkins, określił mnie jako "głupka", "szaleńca", "potrzebującego pomocy psychiatrycznej" w odpowiedzi na czysto naukowe sprawozdanie".
(Czy nie przypomina to sytuacji sprzed dwudziestu lat, gdy naukowcy - dysydenci z ZSRR nie zaczęli przedstawiać swoich historii?)
Dawkins rozpoczął kampanię pisania listów do redakcji, z której wynikało, iż Milton był "ukrytym" kreacjonistą, wobec czego jego prace powinny zostać odrzucone. Każdy, kto choć trochę interesuje się polityką, rozpozna w tym od razu makiaweliczną taktykę "zniesławienia przeciwnika". Dawkins jest w końcu cenionym naukowcem, którego reputacja i pozycja w środowisku naukowym jest bardzo wysoka.
Cytując Miltona, pewien pomysł wpadł mu do głowy, kiedy dodatek do londyńskiego czasopisma "Times Higher Education" zlecił mu napisanie artykułu krytykującego darwinizm. Wydrukowano jego następującą zapowiedź: "za tydzień - darwinizm: atak Richarda Miltona". Dawkins złapał wiatr w żagle i nie marnował czasu, by zniszczyć herezję w zarodku. Skontaktował się z panią redaktor, Auriol Stevens, oskarżając Miltona o bycie "kreacjonistą" i udało mu się nakłonić Stevens do zdjęcia artykułu. Milton dowiedział się o tym wbijającym mu nóż w plecy niejawnym liście, i napisał odwołanie do Stevens. Ostatecznie, Stevens poddała się naciskom Dawkinsa i odwołała artykuł.
Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby politycy lub urzędnicy używali takich technik nacisku, żeby nie dopuścić wiadomości w środkach masowego przekazu. Skończyłoby się to na pewno ogromnym skandalem. Nie dzieje się tak w przypadku naukowców, uważanych za "święte krowy", którym nie stawia się takich zarzutów. Istnieje wiele niepokojących faktów dotyczących podobnych spraw.
Teoria ewolucji Darwina jest jedynie teorią, rutynowo nauczaną w publicznym systemie oświaty, która nigdy nie została poddana rygorystycznej analizie, nigdy nie dopuszczono jakiejkolwiek uwagi krytycznej do programu nauczania. Jest to interesujący fakt, gdyż z niedawno przeprowadzonego sondażu opinii publicznej wynika, że amerykańskie społeczeństwo chce by teoria ewolucji była nauczana w szkole, jednocześnie "71% respondentów twierdzi, iż nauczyciel biologii powinien nauczać zarówno darwinizmu, jak i przedstawiać naukowe dowody przeciwko niej". Niemniej jednak, nie ma planów by wprowadzić taką równowagę.
Ironią jest to, że Richard Dawkins został powołany na stanowisko profesora porozumienia społecznego na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jest klasycznym przykładem "Policjanta Umysłów", szturmowcem patrolującym pierwsze, newralgiczne linie. Społeczeństwo zachodnich naukowców szczyci się tym, że jest jak otwarte forum bez uprzedzeń i cenzury. Jednakże, żaden telewizyjny program, analizujący wady i słabości teorii ewolucji, nigdy nie został wyemitowany w rodzimym kraju Darwina ani w Ameryce. Zaś artykuł naukowca, który się jej sprzeciwia, nie może zostać opublikowany.
Książka "Tajemnicze pochodzenie człowieka" nie przypuściła frontalnego ataku na darwinizm, przedstawiła jedynie dowody wskazujące na nieprawidłowości w zasadach teorii ewolucji. Wracając do naszego uczciwego bastionu intelektualistów, Forest Mims był rzetelnym i wykwalifikowanym dziennikarzem naukowym. Nigdy nie brał udziału w niczym kontrowersyjnym, więc został zaproszony do pisania w najbardziej poczytnym felietonie prestiżowego amerykańskiego czasopisma "Amatorski Naukowiec" ("Amateur Scientist"), na co chętnie przystał. Według słów Mimsa, redaktor magazynu Jonathan Piel, dowiedział się, że ten napisał jeszcze artykuły dla wielu chrześcijańskich czasopism. Redaktor wezwał Mimsa do swojego biura i rozpoczął konfrontację. "Czy wierzysz w teorię ewolucji?" - zapytał Piel. "Nie" - odpowiedział Mims - "Tak samo jak Stephen Jay Gould". Jego odpowiedź nie wpłynęła na decyzję Piela, by usunąć Mimsa z pisania do kolumny po zaledwie trzech artykułach.
Wydziela się z tego nieprzyjemny odór polowania na czarownice. Dziennikarz nigdy publicznie nie przedstawiał swoich prywatnych poglądów i przekonań, więc wydaje się, że "szturmowcy" złożyli zamówienia na to, by "niezatwierdzone" myśli nie były ujawniane publicznie.
Tabu czy nie?
Wszyscy monitujący "poprawne myślenie" to nie tylko elita społeczeństwa naukowego, tak jak rozpatrywaliśmy to w kilku przypadkach - są nimi także producenci telewizyjni i redaktorzy czasopism. Jest oczywiste, że oni wszyscy działają poprzez pojedynczy imperatyw wspierania "publicznej edukacji nauki", jak to trafnie sformułowała pani prezes Instytutu Kambryjskiego. Nie ma jednak wyznaczonego drugiego punktu porządku obrad, a to w celu ochrony społeczeństwa przed "nienaukowymi" myślami i ideami, które mogą zainfekować umysły mas. My przedstawiamy niektóre z tych tematów tabu na początku artykułu, należy również dodać, że jest także "niezdrowe" i "nie do przyjęcia" angażować się w jakiekolwiek z następujących zajęć badawczych: w zjawiska paranormalne, UFO, zimną fuzję, darmową energię i całą resztę "pseudonauki". Czy to z niczym ci się nie kojarzy? Czy słyszysz delikatne echa religijnego fanatyzmu?
Kto kiedykolwiek dał nauce misję z zakresu budowania i kierowania dążeniami dociekliwych obywateli wolnego świata? Jest to niemożliwe dla każdego artykułu naukowego, mającego antydarwinowskie implikacje, opublikowanego w czasopiśmie naukowym powiązanym z głównym nurtem nauki. Jest również niemożliwością pisanie tematów "tabu" nawet w recenzjach, a o zobaczeniu swojego nazwiska pod artykułem w takim czasopiśmie jak "Nature" możesz zapomnieć, nawet jeśli jesteś kolejnym Albertem Einsteinem - o ile nie jesteś dyplomowanym naukowcem.
Powtórzmy raz jeszcze, jak zaczyna się spisek, poczynając od dwóch zapór: dyplomu naukowego oraz równego traktowania. Współczesna nauka posiada obecnie labirynt takich zapór, w celu wspierania niektórych ortodoksyjnych teorii, jednocześnie wyrzucając wiedzę uznawaną za nie do przyjęcia. Dowody ani zasługi nie są głównymi zasadami, konformizm i stanowiska w społeczności naukowej zastąpiły obiektywizm, dostęp i otwartość.
Naukowcy nie mają skrupułów przed najbardziej niegodnymi atakami na tych, których postrzegają jako swojego przeciwnika. Louis Leakey, znakomity paleontolog, dał przykład tych toksyn pisząc o "Zakazanej Archeologii": "Twoja książka to czyste kłamstwo i nie zasługuje na poważne traktowanie przez nikogo poza głupcami". Po raz kolejny widzimy tutaj osobisty atak, zaś zasadność dowodów przedstawionych w książce nie została ani zbadana, ani poddana dyskusji. Jest to bezceremonialne, autorytarne stwierdzenie.
Will Hart
Tłumaczenie i opracowanie: Piotr vel Yajirobei
Literatura:
Cremo, Michael A. and Richard L. Thompson, Forbidden Archeology, Govardhan Hill, USA, 1993.
Cremo, Michael A., "The Controversy over 'The Mysterious Origins of Man'", NEXUS 5/04 (wydanie amerykańskie), 1998;
Forbidden Archeology's Impact, Bhaktivedanta Book Publishing, USA, 1998, website http://www.mcremo.com
Doore, Kathy, "The Nazca Spaceport & the Ica Stones of Peru", http://www.labyrinthina.com/ica.htm
Na stronie znajduje się kopia książki dra Javiera Cabrery, The Message of the Engraved Stones.
Doutré, Mark, Ancient Celtic New Zealand, Dé Danann, New Zealand, 1999, website http://www.celticnz.co.nz
Milton, Richard, The Facts of Life: Shattering the Myths of Darwinism, Corgi, UK, 1993, http://www.alternativescience.com Steen-McIntyre, Virginia, "Suppressed Evidence for Ancient Man in Mexico", NEXUS 5/05, 1998
Sunfellow, David, "The Great Pyramid & The Sphinx", November 25, 1994, at http://www.nhne.com/specialrepots/spyramid.html
Tampa Bay Tribune, October 12, 2001 (Darwinism/evolution quote), http://www.tampatrib.com
O Autorze:
Will Hart jest niezależnym dziennikarzem, autorem książek, fotografem przyrody i twórcą filmów dokumentalnych. Mieszka i przeprowadza większość swoich badań w okolicy Lake Tahoa w USA, pisze także felietony zatytułowane "Przyrodnik Tahoe" w regionalnym czasopiśmie. Wyprodukował i wyreżyserował filmy o wilkach i dzikich koniach.
Źródło: paranormalium.pl - zjawiska paranormalne
Czytaj więcej...!
Komputerowy model Wszechświata - Millennium Simulation: "The Largest Model of Our Universe"
Największy model Wszechświata
Millennium Simulation: "The Largest Model of Our Universe"
Czytaj więcej...!
Dr Quantum - Eksperyment z dwoma szczlinami
Zadziwiający eksperyment fizyki kwantowej przedstawiony w łatwej i ciekawej formie, animacji prowadzonej przed dr Quantum.
Dr Quantum - Eksperyment z dwoma szczlinami PL
Czytaj więcej...!
Dr Quantum - Eksperyment z dwoma szczlinami PL
Czytaj więcej...!
Kolejne spotkanie z Danem Winterem - wykład na temat złotej geometrii, transformacji DNA, rozwoju świadomości
Dan Winter łączy w wykładzie fakty z pogranicza języka, ezoteryki, mitologii, fizyki kwantowej oraz badań nad zjawiskiem śmierci, aby przemienić je w spójną, intrygującą wizję świata i życia. Ukazuje fundamenty świata bazując na takich pojęciach jak: złota proporcja, fraktalność, grawitacja, DNA, język hebrajski, fala, ładunek elektryczny, pole magnetyczne i emocje....
Część 1
Część 2
Część 3
Część 4
Część 5
Część 6
Część 7
Czytaj więcej...!
Część 1
Część 2
Część 3
Część 4
Część 5
Część 6
Część 7
Czytaj więcej...!
Wywiad z dr fizyki Amitem Goswami - wprowadzenie w tajemnice fizyki kwantowej.
Amit Goswami, dr fizyki wprowadza nas w podstawy Fizyki Kwantowej.
Odpowiada na ważne pytania: dlaczego świadomość jest podstawą istnienia, dlaczego czujemy się odseparowani od świata?
Amit Goswami Fizyka Kwantowa i Świadomość 1 z 3 Napisy PL
Część 2
Część 3
Czytaj więcej...!
Odpowiada na ważne pytania: dlaczego świadomość jest podstawą istnienia, dlaczego czujemy się odseparowani od świata?
Amit Goswami Fizyka Kwantowa i Świadomość 1 z 3 Napisy PL
Część 2
Część 3
Czytaj więcej...!
Elektryczny wszechświat - Pioruny Bogów (Thunderbolts of the Gods)
Czy aby na pewno znamy prawdę o otaczającym nas wszechświecie? Model wszechświata uznawany przez główny nurt naukowy zakłada, że wszechświat formowany jest przez pierwotną siłę - GRAWITACJĘ. Okazuje się jednak, iż istnieje model o wiele lepiej wyjaśniający zjawiska, które obserwujemy.
"Wielki wybuch", "rozszerzający się wszechświat", "czarne dziury", "ciemna materia", "ciemna energia" - to zjawiska zmyślone, by wyjaśnić anomalie niepasujące do "oficjalnego" grawitacyjnego modelu. To nie grawitacja jest spoiwem trzymającym ten świat do kupy. Istnieje siła miliardy razy mocniejsza od niej. Siłą tą jest PRĄD ELEKTRYCZNY oraz tworzone przezeń pole elektromagnetyczne.
Według modelu elektrycznego gwiazdy nie są piekłem nuklearnej fuzji, a jedynie transformatorami energii - prądu elektrycznego, który przepływa przez wszechświat niewyobrażalnie wielkimi strumieniami. Elektryczny model w łatwy sposób pozwala wyjaśnić nie tylko zjawiska astronomiczne i działanie wszechświata, ale także mity i wizerunki bóstw sprzed tysięcy lat. Wtedy to nasi praprzodkowie widzieli na niebie plazmowe zjawiska dziś już nieobecne... Dlaczego model elektryczny nie został dotychczas uznany przez oficjalną naukę i nie naucza się go w szkołach? Czy ktoś obawia się upowszechnienia faktu, że wszechświat jest wielką bańką energii? Jakie byłyby tego konsekwencje? Czy ktokolwiek miałby ochotę płacić coraz większe kwoty za energię elektryczną? Za coś, z czego składa się wszechświat i czego jest wszędzie pod dostatkiem?
Film, po którym jeszcze bardziej przejdzie Ci ochota płacenia rachunków za prąd elektryczny.
Thunderbolts of the Gods - Pioruny Bogów (Napisy PL)
Czytaj więcej...!
"Wielki wybuch", "rozszerzający się wszechświat", "czarne dziury", "ciemna materia", "ciemna energia" - to zjawiska zmyślone, by wyjaśnić anomalie niepasujące do "oficjalnego" grawitacyjnego modelu. To nie grawitacja jest spoiwem trzymającym ten świat do kupy. Istnieje siła miliardy razy mocniejsza od niej. Siłą tą jest PRĄD ELEKTRYCZNY oraz tworzone przezeń pole elektromagnetyczne.
Według modelu elektrycznego gwiazdy nie są piekłem nuklearnej fuzji, a jedynie transformatorami energii - prądu elektrycznego, który przepływa przez wszechświat niewyobrażalnie wielkimi strumieniami. Elektryczny model w łatwy sposób pozwala wyjaśnić nie tylko zjawiska astronomiczne i działanie wszechświata, ale także mity i wizerunki bóstw sprzed tysięcy lat. Wtedy to nasi praprzodkowie widzieli na niebie plazmowe zjawiska dziś już nieobecne... Dlaczego model elektryczny nie został dotychczas uznany przez oficjalną naukę i nie naucza się go w szkołach? Czy ktoś obawia się upowszechnienia faktu, że wszechświat jest wielką bańką energii? Jakie byłyby tego konsekwencje? Czy ktokolwiek miałby ochotę płacić coraz większe kwoty za energię elektryczną? Za coś, z czego składa się wszechświat i czego jest wszędzie pod dostatkiem?
Film, po którym jeszcze bardziej przejdzie Ci ochota płacenia rachunków za prąd elektryczny.
Thunderbolts of the Gods - Pioruny Bogów (Napisy PL)
Czytaj więcej...!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




